Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaufanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaufanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 października 2025

"Dom babci"- Beata Agopsowicz- recenzja przedpremierowa

Witajcie,

Moi drodzy, przed chwilą odłożyłam książkę wyjątkową. Taką, która trafia w najczulsze struny duszy i zostawia w sercu ślad na długo. „Dom Babci” Beaty Agopsowicz to opowieść, która od dziś zajmuje pierwsze miejsce na mojej liście – i choć to moje pierwsze spotkanie z Autorką, wiem, że na pewno nie ostatnie. Tymi słowami chciałabym Was zaprosić do zapoznania się z moimi przemyśleniami ujętymi w recenzji przedpremierowej. Bo już za chwilę premiera książki, której mam zaszczyt patronować medialnie. Za zaufanie dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina oraz Autorce – Beacie Agopsowicz.

 

„Szachy są trochę jak życie. Każdy ruch ma swoje konsekwencje, ale nie zawsze od razu je widzimy.”

 



Na kartach powieści poznajemy Lenę – ambitną architektkę, która wraca do rodzinnych Rachowic, aby pożegnać swoją ukochaną babcię Zosię. To moment, w którym przeszłość upomina się o swoje miejsce. Śmierć bliskiej osoby zawsze każe nam się zatrzymać, spojrzeć wstecz i zmierzyć się z tym, co czasem staramy się wyprzeć. Babcia zostawia Lenie w spadku nie tylko dom, ale też tajemnicę – historię ukrytą w starym pamiętniku i pliku listów znalezionych na strychu. To właśnie one prowadzą Lenę do zagadkowej Róży – kobiety, której losy odcisnęły piętno na całej rodzinie.

W tym wszystkim Lena poznaje Pawła – mężczyznę, który świadomie porzucił wielkomiejskie życie, by odnaleźć spokój i sens w rytmie wiejskiej codzienności. To on wspiera ją w trudnym czasie i staje się dowodem na to, że w najbardziej nieoczekiwanym momencie można spotkać kogoś, kto stanie się przyjacielem, a może nawet kimś więcej.



 

„Większość ludzi nie szuka tajemnic, są zbyt zajęci dniem codziennym. Zresztą często uciekają od wspomnień.”

 

Ale „Dom Babci” to nie tylko historia o miłości czy rodzinnych sekretach. To przede wszystkim głęboka opowieść o więziach – tych pięknych i tych trudnych. Beata Agopsowicz przypomina nam, że rodzina to nie zawsze idealny obrazek z ramki. Relacje z bliskimi bywają skomplikowane, naznaczone cierpieniem, błędami i trudnymi decyzjami. A jednak – nawet w tych pęknięciach można odnaleźć siłę i prawdę.

Autorka porusza także temat adopcji, pokazując, że szczęście nie zależy od tego, czy znamy swoich biologicznych rodziców. Człowiek wychowany poza więzami krwi może być równie szczęśliwy – może kochać, tworzyć relacje i dawać szczęście innym. Bo rodzina to nie tylko wspólne geny – to przede wszystkim więzi, które budujemy każdego dnia, czasem z ludźmi zupełnie niespokrewnionymi.

Właśnie dlatego ta książka tak mocno porusza. Uświadamia, że nasze korzenie mają ogromne znaczenie, ale jednocześnie pokazuje, że to właśnie my – swoimi wyborami i decyzjami – tworzymy własną historię. „Dom Babci” to przypomnienie, że można pogodzić się z bolesną przeszłością i w ten sposób otworzyć się na przyszłość pełną nadziei.

 


„Każdy z nas nosi w sobie historię. Niekiedy jest ona jasna i prosta, innym razem pełna niedopowiedzeń, bólu i pytań bez odpowiedzi.”

 

Musicie wiedzieć, że „Dom Babci” to opowieść, która otula czytelnika niczym ciepły koc. Choć ma w sobie świąteczny blask i kusi przepiękną, niezwykle klimatyczną okładką, jest uniwersalna i można po nią sięgnąć w każdym momencie – zwłaszcza wtedy, gdy potrzebujemy książki, która da nam otuchę, zatrzyma nas w biegu i pozwoli spojrzeć na życie inaczej.

W moim odczuciu Beata Agopsowicz stworzyła historię, w której różnorodne emocje grają pierwsze skrzypce. To opowieść o miłości, przyjaźni, stracie, ale też o sile przebaczenia i budowania na nowo. Historia Leny, babci Zosi i tajemniczej Róży sprawia, że zaczynamy patrzeć inaczej na nasze własne rodziny, na naszych dziadków i rodziców. Niejedna łza spłynie podczas tej lektury, ale gwarantuję, że będą to łzy oczyszczające, niosące światło i spokój. Taki wewnętrzny, który powoduje, że czujemy się lepiej…

 

„Miłość nie wymaga, byśmy byli idealni.[…]Wystarczy, że jesteśmy gotowi być razem, nawet gdy wszystko inne się rozsypuje.”




 

„Dom Babci” to książka, którą zabiera się ze sobą nie tylko na święta, ale na każdy moment, kiedy potrzebujemy nadziei i ciepła. To powieść, która zostaje w sercu – i pozwala nam uwierzyć, że nawet z popękanych kawałków życia można zbudować coś pięknego. Czyta się ją z dużym zainteresowaniem i ciekawością, bowiem fabuła wciąga dzięki pięknemu językowi, opisom i wartkiej akcji.





Jeśli szukacie literatury obyczajowej, która nie jest powierzchowna, ale dotyka głębokich emocji i pytań o sens życia, jeśli chcecie książki, która wzrusza, koi i inspiruje – „Dom Babci” będzie dla Was idealnym wyborem. To historia, która pokazuje, że każdy z nas może odnaleźć szczęście – niezależnie od tego, jakie piętno odcisnęła na naszej przeszłości.

Premiera już niebawem – 24.10.2025 r. Polecam.




 

wtorek, 20 maja 2025

"Nim zgasną sny"- Maria Paszyńska- recenzja przedpremierowa

 Witajcie,

dzisiaj zapraszam Was do zapoznania się z recenzją przedpremierową najnowszej powieści Marii Paszyńskiej pt."Nim zgasną sny". Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Filia. A premiera tej wyjątkowej książki- już jutro! Zostańcie ze mną!

Maria Paszyńska po raz kolejny udowadnia, że historia to nie tylko daty i wielkie wydarzenia, ale przede wszystkim ludzie – ich marzenia, tęsknoty, relacje i codzienność, która często zostaje pominięta w oficjalnych opowieściach.
„Nim zgasną sny” – trzeci tom serii zapoczątkowanej przez „Warszawski niebotyk” i „Gonitwę chmur” – to książka, która pokazuje, jak głęboko może wpływać na człowieka miejsce, w którym żyje. Jak bardzo przeszłość – zarówno ta miejska, jak i osobista – kształtuje nasze wybory, tożsamość, sposób kochania i tęsknienia.





Berlin 1936 – miasto iluzji i ambicji

Tym razem autorka zabiera nas do Berlina roku 1936 – miasta, które staje się centrum światowej uwagi za sprawą Igrzysk Olimpijskich. Miasta błyszczącego, kontrolowanego, przesiąkniętego propagandą i fałszywym spokojem.

To właśnie tutaj pojawia się Tadeusz Zasławski – młody sportowiec, który nie szuka w igrzyskach idei, tylko własnego zwycięstwa. Marzy o chwale, o tym, by świat padł mu do stóp. To człowiek skupiony na sobie, a jednak… kiedy poznaje Marlène – wszystko się zmienia.


Marlène i Tadeusz – zderzenie światów

Marlène to postać niezwykle interesująca – kobieta z klasą, głębią, wewnętrznym ogniem. Ich relacja z Tadeuszem nie jest prostą opowieścią o uczuciu. To spotkanie dwóch światów, pełne niepokoju, niedopowiedzeń, wzajemnego pociągu i lęku.
To Marlène wytrąca Tadeusza z równowagi, stawia przed nim lustro, w którym musi zobaczyć prawdę o sobie. Ta historia, choć osadzona w czasach sprzed dziesięcioleci, porusza w sposób niezwykle współczesny.


Powrót do Warszawy – serce serii

Równolegle wracamy też do Warszawy, gdzie nadal toczą się losy znanych i lubianych bohaterów z poprzednich tomów. Miasto – odradzające się, pełne nadziei, ale i niepokoju – tętni życiem i niesie nowe wyzwania. To właśnie tutaj szczególnie mocno wybrzmiewają relacje międzyludzkie – rodzinne, małżeńskie, między rodzeństwem – i są one absolutnym sercem tej opowieści.


Miłość w cieniu codzienności

Nie sposób nie wspomnieć o trudnych, ale pięknie napisanych związkach, jak ten między Wojtkiem a Klarą – relacja, która balansuje na granicy wytrzymałości. Ich małżeństwo przechodzi próbę, której wynik wcale nie jest oczywisty. Pojawiają się nie tylko zmęczenie i dystans, ale też momenty czułości, jakby światło przebijające się przez szpary codziennej rutyny.

Z kolei związek Antoniny i Michała, który z zewnątrz wydaje się stabilny, również nosi w sobie pęknięcia. Miłość nie zawsze wystarcza, kiedy życie zmusza do trudnych decyzji i gdy pojawiają się przemilczane tęsknoty.
Paszyńska nie idealizuje – pokazuje relacje takimi, jakie są: kruche, piękne, czasem bolesne, a przez to – niezwykle prawdziwe.


Scena, która zostaje w pamięci

Wielokrotnie łapałam się na tym, że czytałam losy bohaterów z wypiekami na twarzy, nie mogąc się oderwać. Ale jedna scena szczególnie zapadła mi w pamięć – moment spotkania Wojtka z Felusiem, a potem ich rozmowa z Klarą. Nie zdradzę szczegółów, by nie odebrać nikomu siły tego fragmentu, ale muszę przyznać, że emocje, które wywołał ten epizod, zostaną ze mną na długo.


Rodzeństwo – więzi niedoceniane

Ważne miejsce w powieści zajmują również wątki rodzinne – zwłaszcza relacje między rodzeństwem. Ich więzi często bywają pomijane w literaturze, a tu zostały ujęte z wielką czułością i psychologiczną przenikliwością.
To relacje, w których mieszają się lojalność i zazdrość, miłość i zmęczenie sobą nawzajem, potrzeba bliskości i niemoc, by ją wyrazić.


Postacie drugiego planu, które zapadają w pamięć

Nie można też nie wspomnieć o postaciach drugoplanowych, które mają ogromne znaczenie dla całej historii – jak Berek,  żydowski bohater, którego losy wstrząsają, czy dobrze znana wszystkim cukiernia u Hanki – miejsce, które w tej serii niezmiennie przyciąga jak dom.


Realia epoki – żywe i namacalne

Maria Paszyńska z niezwykłą swobodą porusza się po realiach lat 1936–1938. Czuje ten czas, oddycha nim, przenosi nas do niego bez wysiłku.
To nie jest tylko tło – to pełnoprawny bohater. Dzięki jej narracji możemy niemal poczuć zapach warszawskich ulic i chłód berlińskich kamienic, słyszeć szelest gazet i echa wielkich wydarzeń, ale przede wszystkim – możemy dotknąć zwykłego, ludzkiego życia w niezwykłych czasach.


Marzenia, które gasną – uniwersalna opowieść

„Nim zgasną sny” to opowieść o marzeniach – tych, które się spełniają, i tych, które gasną, zanim zdążą rozbłysnąć na dobre. To historia o miłości, która nie zawsze przychodzi w odpowiednim momencie, o rodzinie, która nie zawsze jest ostoją, i o odwadze, by szukać swojego miejsca mimo przeciwności.




To powieść napisana z sercem – z wyczuciem, dbałością o detale i ogromnym zrozumieniem dla ludzkich emocji.
To książka, która nie tylko się czyta – ją się przeżywa. I długo się o niej myśli.

Szczerze polecam – ale koniecznie z przeczytanymi wcześniejszymi tomami. Wtedy ta historia staje się pełna. I naprawdę zostaje w sercu.


Katja

wtorek, 18 lutego 2025

"Toksański ślub"- Marta Jednachowska

 

Witajcie!

 


Lubię sięgać po debiuty, ponieważ wprowadzają świeżość do świata literatury i pozwalają czytelnikowi poznać pomysł autora, który z czasem staje się fabułą powieści wciągającą niemalże od pierwszych stron. Jest w tym coś ekscytującego – odkrywanie nowych głosów, które mają odwagę opowiedzieć swoją historię po raz pierwszy. Taką książką jest Toskański ślub Marty Jednachowskiej. Zanim jednak opowiem o powieści autorki, dodam, że Marta Jednachowska to z zawodu lekarka weterynarii,
z zamiłowania pisarka i miłośniczka zwierząt. Jest także autorką książek pt. "Spotkamy się we śnie" czy  "Kalendarz adwentowy" napisany wspólnie z Jolantą Kosowską.

niedziela, 16 lutego 2025

"Wyspa luzu"- Jolanta Kosowska

 

Witajcie,

Dzisiaj chciałabym Wam przybliżyć najnowszą powieść Jolanty Kosowskiej pt.”Wyspa luzu”.  Książka swoją premierę miała 5.02.2025r. Ja swój egzemplarz otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zaczytani.





wtorek, 17 września 2024

"Pałac Luizy"- Anna Szczęsna

 Witajcie!

Nakładem wydawnictwa Filia ukazała się kolejna książka Anny Szczęsnej pt. „Pałac Luizy”. Wydawnictwu dziękuję za przesłany egzemplarz do recenzji.


środa, 23 sierpnia 2023

"Testerka"- Sylwia Kubik, Joanna Szarańska

 Witajcie,

Współczesne związki to labirynt pełen niewiadomych, a zaufanie staje się klejnotem o nieocenionej wartości. Głęboko wnikając w tę tematyczną gęstwinę, powieść 'Testerka', stworzona misternie przez Joannę Szarańską i Sylwię Kubik, zaprasza nas do pełnej niespodzianek podróży przez zakamarki relacji i ludzkich wątpliwości. Takimi słowami chciałabym rozpocząć dzisiejszą recenzję i  podziękować Wydawnictwu Skarpa Warszawska za przesyłany do recenzji egzemplarz.



piątek, 18 sierpnia 2023

"Dolina marzeń- Nadzieja","Dolina marzeń-Odwet"-Katarzyna Grochowska- recenzja przedpremierowa

 Witajcie,

 

"Mówi się, że niekiedy budujemy wokół siebie mury nie po to, by się przed czymś obronić, lecz żeby sprawdzić, kto spróbuje je przekroczyć."

Pora na kolejną recenzję. Tym razem będzie to mój patronat medialny. W tym miejscu chciałabym podziękować Wydawnictwu "Szara Godzina" za zaufanie. Dzisiaj chciałabym Was zaprosić do świata pełnego emocji, tajemnicy i miłości do zwierząt, a dokładniej koni. Mam tu na myśli debiutancką powieść młodej pisarki, Katarzyny Grochowskiej, pt. "Dolina Marzeń - Nadzieja","która już niebawem, bo 22 sierpnia, będzie miała swoją premierę. To pierwszy tom, a drugi nosi tytuł "Dolina Marzeń - Odwet".

 

 


środa, 1 lutego 2023

"Sobie pisani"- Jolanta Kosowska- recenzja przedpremierowa

 Witajcie,




 

Dzisiaj chciałabym Was zaprosić do zapoznania się z przedpremierową recenzją powieści autorstwa Jolanty Kosowskiej pt. „Sobie pisani”. Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zaczytani oraz Autorce. Premiera książki już za kilka dni, bo 10.02.2023r.

 


 

piątek, 30 grudnia 2022

Zaczarowana zima w Olszowym Jarze- Joanna Tekieli

Witajcie!

Sympatyków  powieści Joanny Tekieli zapraszam do przeczytania  recenzji  powieści „Zaczarowana zima w Olszowym Jarze.” Książkę wydało wydawnictwo Filia, któremu bardzo dziękuję za przesłany do recenzji egzemplarz.

 


 

sobota, 20 sierpnia 2022

"W poszukiwaniu miłości"- Katarzyna Janus

 Witajcie!

Kilkanaście dni temu miała premierę najnowsza książka Katarzyny Janus pt „W poszukiwaniu miłości” Książkę wydało Wydawnictwo  Filia, któremu bardzo dziękuję za przesłany do recenzji egzemplarz. Jak pewnie zdążyliście zauważyć książki wydawane przez Wydawnictwo cechują piękne kolorowe okładki przyciągające wzrok i zapowiadające ciekawe historie. Także i tę powieść wabi okładką, na której, na tle gór widać okazały dom. A w środku na prawie 600 stronach ciekawa historia pełna emocji i wrażeń.


niedziela, 22 marca 2020

"Zaczekaj na miłość"- Ilona Gołębiewska


Witajcie,
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją powieści, której lektura jest już za mną. Czasami odnoszę wrażenie, że czas publikacji recenzji podyktowany jest sytuacją, w której się znajdujemy. I właśnie teraz, kiedy większość czasu, z wiadomych przyczyn, spędzamy w naszych domach, chciałabym Was gorąco zaprosić na Lipowe Wzgórze, do dworu, w którym toczy się przepiękna historia napisana przez Ilonę Gołębiewską. 

niedziela, 2 lutego 2020

"Taka miłość się zdarza"- Agnieszka Jeż


Witajcie,

Weekend to czas odpoczynku i relaksu. Dlatego dzisiaj chciałabym abyście zrelaksowali się i miło spędzili czas, zapoznając się  z moją recenzją. Zapewne zastanawiacie się jakiej książki będzie dotyczyć? Odpowiedź jest bardzo prosta, bo dzisiejsza pozycja należy do kanonu tych ulubionych, do których będę wracać zawsze wtedy, gdy nurtować mnie będzie pytanie, kim człowiek ma być dla drugiego człowieka.



Zapraszam zatem do recenzji poświęconej najnowszej powieści Agnieszki Jeż pt.” Taka miłość się zdarza”. Od razu może uprzedzę, że dzisiejsze przemyślenia będą długie. Warto więc zaopatrzyć się w wygodny fotel,  kubek herbaty lub kawy i nieco czasu… takiego wyłącznie dla siebie.

„Serce, czyli głębia duszy, siedlisko uczuć. Pudełko różnej wielkości- u jednych większe, u innych mniejsze; sfatygowane lub oszczędnie używane. Wpadają tam rozmaite emocje, które serce najpierw samodzielnie, potem współpracując z rozumem, ocenia i wkłada do odpowiednich przegródek.”*

Pióro Agnieszki Jeż poznałam stosunkowo niedawno, zaczytując się w Jej książce,  będącej częścią pierwszą trylogii pt. ”Serce z szuflady”. Od samego początku, tj. od pierwszych jej rozdziałów, spodobał mi się charakterny tok myślenia pisarki. Pomyślałam sobie, że z tej Agnieszki to fajna i równa babka, która dokładnie wie co chce przekazać czytelnikowi, nawet jeśli porusza trudne, często zamiatane, z prędkością światła pod dywan tematy. Publikując tę recenzję mam nadzieję, że Pani pisarka nie będzie mi miała za złe  tego sformułowania, gdyż naprawdę tak właśnie pomyślałam.

Trwając uparcie w tym przekonaniu, z przyjemnością sięgnęłam po tom drugi zatytułowany „Za siódmą górą”. Moje przemyślenia odnośnie tej części możecie przeczytać tutaj. Ta powieść mnie bezceremonialnie wciągnęła i pozostawiła  ogromny niedosyt, kiedy to okazało się, że na dalsze losy bohaterów będę musiała jeszcze trochę poczekać. Tak więc ostatnia kartka sprawiła, że mój świat zawirował i zwariował, a targające mną emocje domagały się lektury.



Aż w końcu stało się. Pamiętna data 22.01.2020, kiedy to odbyła się premiera „Taka miłość się zdarza”, przyniosła spełnienie i swego rodzaju ulgę.  Ta wyczekiwana przeze mnie publikacja, wyglądana co rusz na stronach Wydawnictwa Filia,  zaopatrzona w niezwykle wiosenną, poprzez to piękną okładkę, w końcu znalazła się w moich rękach. Z ogromną radością zabrałam się do jej czytania. Chyba dopiero wtedy zdałam sobie naprawdę sprawę, jak „głodna” byłam dalszych losów Pań Majewskich, jak ciekawa ich perypetii. Dlatego kiedy tylko zaczęłam czytać to przepadłam. To jedno popołudnie stało się przepustką do świata bohaterów powieści „Taka miłość się zdarza”.

Wiem, że wiele z Was nie lubi książek obyczajowych, takich z dopiętą łatką „wyłącznie dla kobiet” i nie sięga po nie bo gustuje w innych gatunkach. I bardzo dobrze. Trzeba mieć swój własny gust. I absolutnie nie zamierzam tutaj nikogo zmuszać ani przekonywać, żeby koniecznie sięgnął po cykl  zatytułowany „Dom pod Trzema Lipami”.  Jednak w moim odczuciu, trylogia Agnieszki Jeż jest niebanalnie unikatowa i ponad czasowa, a już w szczególności tom trzeci. 



Jak sami wiecie nie zawsze łatwo jest kontynuować świetną passę i zaspokajając oczekiwania czytelników, wydać kolejną dobrą, lub nawet jeszcze lepszą część powieści. Naprawdę ciężko tak kogoś zainteresować na dłużej, gdyż  wena większości pisarzy wystarcza na jedną, maksymalnie dwie części. Nasza rozbudzona ciekawość i duże oczekiwania, niestety zbyt często kończą się wyłącznie frustracją.   Jednak nie w przypadku Agnieszki Jeż. Nadmienię, że pisząc tę słowa kieruję się wyłącznie przemyśleniami, płynącymi prosto z serca.  Czuję, że  autorka naprawdę trzyma formę, jest  niezwykle kreatywna i ma swój oryginalny, autorski  styl. Mówi to co myśli poruszając wiele trudnych, bolących i smutnych tematów,  nierzadko strąconych w czeluści tabu, takich jak Zespół Downa, alkoholizm, rozbita rodzina , akceptacja odmienności gejów, nie pomija też tematu księży. Tak, właśnie chodzi o księży. Ale o tym za chwilę..

„[…]..No o tym właśnie rozmawiamy. Że są sprawy, które wymykają się łatwemu osądowi, bo życie jest bardziej złożone niż czerń i biel, wobec czego wybory nie są wcale oczywiste. Że ocena czyichś decyzji nieczęsto bywa obiektywna. Że- i to jest najistotniejsze- ostatecznie i  tak zostajemy sami- i z decyzją, i z życiem po jej podjęciu. To taka nauka zaglądania w głąb siebie, choć bez ostatecznych, sztywnych wskazówek."**

Uważam, że „Taka miłość się zdarza” to niezwykle wartościowa, ale przede wszystkim mądra książka. Mądra, bo mądrze napisana, a treść wnikliwie przemyślana. Czytając ją zastanawiałam się, w którym miejscu autorka się potknie, pomyli? Jednak nic takiego nie miało miejsca. Miałam wrażenie, że z każdym kolejnym rozdziałem tematyka stawała się ważniejsza, zahaczając m. in. o ciążę przed ślubem  i podejście kościoła do związków homoseksualnych. Agnieszka Jeż udowodnia, że można pisać o tych kwestiach w sposób niezwykle światły, wartościowy, erudycyjny, ale przede wszystkim neutralny,  nie obrażający nikogo.

„Powiedziałaś, że przeszłość nas kształtuje ale nie może nam zabierać teraźniejszości i przyszłości [..] Teraz jesteśmy my. Ja i ty-najważniejsi. Wszystko inne to tylko dodatki.”***

W powieści pisarka bacznie przypatruje się swoim młodym bohaterom, ich  pięknej miłości, która została nieco nadszarpnięta rydwanem… podejrzliwości , rodzącemu się na nowo zaufaniu, słowom wypowiedzianym na głos i tych wyłącznie w myśli. Jednak i starszych nie skazuje na literacki ostracyzm udowadniając, że nawet w wieku 60 plus można być naprawdę szczęśliwym i radosnym, odsuwając na bok myśli, że wszystko co dobre  już się skończyło, będąc „zapatrzonym w siebie […] z troską, delikatnością czułością…"**** 



Polecam dokładnie przestudiować losy Babci Emilii i mocno wczytać się w perypetie szalonej Mamy Doroty, no i  oczywiście poznać bliżej, główną bohaterkę Klarę.

„Nowa Huta mnie fascynowała, kiedy byłam dzieckiem, zwłaszcza gdy babcia pokazała mi jej zdjęcie zrobione z lotu ptaka. Osiedle- a właściwie miasto w mieście- wyglądało jak misterna makieta o wymyślnym wzorze. Wtedy widziałam tylko tysiące bloków, ulic i uliczek, do których zjechali ludzie z całej Polski, by budować nowy, lepszy świat.” *****

Czytając trzeci tom, dosłownie dałam się porwać  klimatowi powieści. Musicie wiedzieć, że fabuła rozgrywa się w Krakowie, w Nowej Hucie, a tak się składa, że od dziecka znam te miejsca, dlatego mogę potwierdzić, że wiele z nich istnieje naprawdę. Opowieści Babci Emilii spowodowały, że mój rodzimy  Kraków nabrał nieznanych mi dotąd barw i  wręcz poznałam Go na nowo. Za przykład niech posłuży bardzo interesujący opis Plant:

„Weszłam na Planty Dieslowskie. Teraz pod ta nazwą krył się skromny pas zieleni, mocno ocieniony przez drzewa. Kiedyś cały szeroki teren pomiędzy budynkami był przeznaczony na zieleń miejską, ale z czasem jej ubywało, bo była oddawana pod rozrastającą się infrastrukturę. Charakter tego miejsca był zupełnie inny niż Plant dookoła Rynku. Niegdyś ten teren wydawał mi się magiczny, bo babcia opowiadała, że dawniej biegło tędy koryto Wisły, które zasypano i utworzono właśnie planty. Czar prysł, gdy babcia rozwinęła historię- Starą Wisłę zasypano, ponieważ po ogromnej powodzi bardzo się zamuliła, a dodatkowo spływały tu nieczystości z okolicznych domów, co w efekcie sprawiło, że zamiast rzeki krakowianie mieli wylęgarnie cholery. Cmentarze regularnie się zapełniały jej ofiarami. To jednak było w dziewiętnastym wieku […]******



Agnieszka Jeż rości sobie prawo i  wkrada się do świata swojej bohaterki Klary. Na naszych oczach podpatruje jej poczynania, obnaża przemyślenia, pokazuje czyny i podjęte decyzje. Zaczytując się w historię bohaterów czułam się  tak, jakbym sama uczestniczyła w ich życiu. Czyż sam ten fakt nie jest  już fantastyczny? Dlatego mając na uwadze, że całą tę historię zawdzięczamy wyłącznie wyobraźni autorki,  to jednak coś podpowiada mi, że gro  wątków mogło mierz odzwierciedlenie w rzeczywistości. Pisarka z finezją prowadzi czytelnika przez ciąg wydarzeń, a w odpowiednich momentach buduje pożądane napięcie. Potrafi rozśmieszyć, ale i wzruszyć…I pogrozić palcem..

Wspominałam, że w powieści pojawia się temat kościoła i podejścia księży. Wraz z autorką udamy się do Bazyliki Bożego Ciała w Krakowie, aby tam bohaterowie mogli spotkać się z niezwykle mądrym kaznodzieją. Nie będę tutaj niczego istotnego zdradzać, jednak  posłużę się  ważnym cytatem, który obrazuje sens miłości, a wypowiedziany jest właśnie przez księdza. 



Książkę czyta się niesamowicie, gwarantuję że obudzi w Was ogromne zainteresowanie. Głęboko wierzę, że ta powieść będzie wysoko oceniana, bo po prostu na to zasługuje. „Taka miłość się zdarza” to przykład książki, która ukazuje  szacunek do  drugiego człowieka, oraz prawdziwą miłość, która dojrzewa przez lata. Autorka jak prawdziwy przewodnik poprowadzi przez malownicze uliczki Krakowa i  pozwoli odsapnąć  na zielonych Plantach. Ale nie tylko. Posługując się obrazowym, plastycznym językiem, serwuje czytelnikowi pełen  wachlarz doznań, które przeżyjecie nie tylko w Krakowie, ale także Witowie i Poroninie. Będzie klimatycznie!

„Taka miłość się zdarza” to historia , która zdarzyć się może. Czytając ją odkryłam wiele niezwykle wartościowych słów, które ujęte w zdania , przytoczyłam w   formie cytatów. Bardzo żałuję, że to już ostatnie moje spotkanie z bohaterami, których bardzo polubiłam, przede wszystkim za ich autentyczność. A teraz nic innego mi nie pozostaje, jak wypatrywać kolejnej, mam nadzieję jeszcze  ciekawszej, a na pewno równie  pięknej, powieści Agnieszki Jeż.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania bardzo dziękuje Wydawnictwu Filia.

Znalezione obrazy dla zapytania wYDAWNICTWO fILIA

Przypisy:
*A. Jeż: "Taka miłość się zdarza", Wydawnictwo Filia, Poznań, s. 6
**Tamże, s. 175
***Tamże, s.23
****Tamże, s. 150
*****Tamże, s. 108
******Tamże, s. 52

Polecam,
Katja

środa, 5 września 2018

"Bez słowa"- Rosie Walsh- recenzja przedpremierowa



 Witajcie!!
Wieczorową porą chciałabym Was zaprosić do spędzenia ze mną czasu i zapoznania się z kolejną, mam nadzieję, interesującą recenzją.
Tym razem skupię się na książce Rosie Walsh pt. „Bez słowa”. Jej premiera przypada na 1 października 2018 r.

czwartek, 9 sierpnia 2018

"Kruchość jutra"- Ewa Bauer

Witajcie!!!

Jestem świeżo po lekturze książki  pt. "Kruchość jutra” autorstwa Ewy Bauer. Długo zastanawiałam się jak dziś rozpocząć recenzję, bowiem w mojej głowie przewija się multum myśli. Dlaczego???


czwartek, 2 sierpnia 2018

"Czas gniazdowania"- Dorota Pasek

Witajcie


Całkiem niedawno trafił w moje ręce kolejny debiut, tym razem jest to książka Doroty Pasek pt.” Czas gniazdowania”. Bardzo lubię debiuty, ponieważ  niejednokrotnie  są dla mnie takimi drogowskazami, wskazującymi wartościowy księgozbiór nieznanego mi jeszcze pisarza. Czy tym razem było tak samo? Czy „Czas gniazdowania” okazał się idealną lekturą na wakacje? Za chwilkę wszystko będzie jasne.