Witajcie!!!
Przyznam, że dłuższą chwilę zastanawiałam się jak zacząć
dzisiejszą recenzję, aby w pełni przekazać to co czuję i jednocześnie choć
trochę oddać wciąż unoszący się, niesamowity klimat. Zacznę od tego, że mając
żywo w pamięci poprzednie książki tego autora, dzisiejszy mój tekst
kieruję szczególnie w stronę tych naprawdę odważnych i gotowych na wszystko
koneserów gatunku. Udajemy się zatem w podróż z autorem dzisiejszej
powieści, a z racji jej objętości będzie ona stosunkowo długa i nikt nie wie
gdzie, i czym się zakończy. Wspomnę jeszcze, że dla mnie tytuł tej książki to
zdecydowanie "siekiera" i kojarzy się, o zgrozo, bardziej z horrorem
niż sensacją... Już sama okładka jest mocno sugestywna i cudnie złowieszczo gra
na strunach naszej wyobraźni.
Pakujcie się zatem, bo dziś udamy się w literacką podróż z
mistrzem gatunku Adrianem Bednarkiem, a razem z nami, w przedziale tego
tajemniczego pociągu w nieznane, zasiądą jego "Córeczki".