Witajcie!
Dzisiejsza recenzja będzie poświęcona najnowszej powieści Agaty Sawickiej pt. „Suknia utkana
z tajemnic”, wydanej nakładem Wydawnictwa Szara Godzina. Ta książka jest dla mnie wyjątkowa nie tylko ze względu na swoją treść. Mój blog Książkowe wieczory u Katji miał zaszczyt objąć tę historię patronatem medialnym. To dla mnie wielkie wyróżnienie i dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu za zaufanie. Premiera „Sukni utkanej z tajemnic” planowana jest na 15 lipca 2026 roku.
„Wysunęła szufladę i po ciemku namacała srebrny medalion, w którym znajdowało się zdjęcie matki. Schowała go do kieszeni munduru i już więcej, nie odwracając się za siebie, opuściła rodzinny dom.”
Są takie cytaty, które zatrzymują czytelnika już od pierwszych słów. Nie dlatego, że opisują wielkie wydarzenia, ale dlatego, że niosą ze sobą ogrom emocji. Kiedy przeczytałam ten fragment książki, wiedziałam, że przede mną historia, która zostanie ze mną na długo. Zanim jednak opowiem Wam o niej opowiem, chciałabym zadać jedno pytanie.
Co daje Wam szczęście?
Czy jesteście szczęśliwi? Spełnieni? Czy żyjecie w zgodzie z własnym sercem, czy może każdego dnia próbujecie sprostać oczekiwaniom innych?
To właśnie nad tym skłoniła mnie do refleksji najnowsza powieść Agaty Sawickiej.
Na łamach powieści poznajemy Florentynę Rudnicką, młodą kobietę, która z pozoru ma wszystko. Prowadzi ukochany salon sukien ślubnych, spełnia się zawodowo, a u jej boku jest narzeczony, który zrobiłby dla niej wszystko. Jej życie wydaje się spokojne i poukładane. Jednak czasem wystarczy jedno wydarzenie, aby cały dotychczasowy świat rozsypał się niczym domek z kart.
Pewnego dnia pod drzwiami Florki pojawia się tajemnicze pudło, a w nim stara suknia ślubna. Mogłoby się wydawać, że to jedynie zapomniana pamiątka z przeszłości. Szybko okazuje się jednak, że w jej fałdach ukryto pożółkłe kartki pamiętnika, które stają się początkiem niezwykłej podróży w przeszłość.
To jednak dopiero początek.
Za sprawą swojej przyjaciółki Martyny, zwanej Martyśką, Florentyna trafia również na plan filmowy, gdzie poznaje znanego aktora Kacpra Muszyńskiego. Od tej chwili jej uporządkowane życie zaczyna nabierać zupełnie innych barw. Czy to spotkanie okaże się przypadkiem? O tym musicie przekonać się sami.
Mnie jednak najmocniej poruszyła historia Lidii Pacławskiej- drugiej, ale niezwykle ważnej bohaterki. To właśnie jej pamiętnik odnajduje Florentyna. Ukryty w starej sukni staje się kluczem do wydarzeń, które przez wiele lat czekały, aby ktoś je odkrył.
Czytałam pamiętnik Lidki z ogromnym wzruszeniem. Każdy kolejny wpis, każdy list przeplatający się z teraźniejszością sprawiał, że coraz mocniej czułam jej strach, samotność, nadzieję i niezwykłą determinację. To jedna z tych bohaterek, których nie da się zapomnieć. Takich, które pozostają z czytelnikiem jeszcze długo po zamknięciu książki.
Lidka nie miała łatwego życia. Przyszło jej zmierzyć się z decyzjami, których żadna młoda dziewczyna nie powinna podejmować. Nie chciała poślubić człowieka, którego nie kochała. Miała odwagę powiedzieć „nie”, choć doskonale wiedziała, że ta decyzja odmieni całe jej życie. Zostawiła list, zabrała jedynie najcenniejsze pamiątki i ruszyła w nieznane. Od tej chwili rozpoczyna się opowieść, która poruszyła mnie do głębi.
Bardzo podobało mi się również to, że Agata Sawicka nie odkrywa wszystkich kart od razu. Każdy kolejny rozdział przynosi nowe pytania, a tajemnica ukryta w starej sukni prowadzi czytelnika coraz głębiej w historię Lidki. Kilka razy byłam przekonana, że już wiem, dokąd zmierza ta opowieść…
i za każdym razem Autorka udowadniała, że potrafi zaskoczyć.
Uwielbiam książki, w których przeszłość przeplata się z teraźniejszością. Tutaj oba światy przenikają się niezwykle naturalnie. Historia Lidii nie jest jedynie wspomnieniem zapisanym na kartkach pamiętnika. Ona wpływa na życie Florentyny i stopniowo zmienia również jej spojrzenie na świat. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej rozumiemy, że obie kobiety łączy znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać.
„Suknia utkana z tajemnic” pokazuje również, że miłość ma wiele twarzy. Jest ta pierwsza, pełna marzeń i młodzieńczych wyobrażeń. Jest miłość dojrzała, oparta na wzajemnym zaufaniu i szacunku. Ale jest też miłość do ojczyzny - taka, która wymaga odwagi, poświęcenia i gotowości do największych wyrzeczeń.
W powieści pojawiają się legioniści - ludzie gotowi oddać wszystko za wolną Polskę. Wojna nie jest tutaj jedynie tłem wydarzeń. Staje się częścią codzienności bohaterów, wpływa na ich decyzje, odbiera im bliskich, ale jednocześnie pokazuje, czym jest prawdziwa siła człowieka.
Szczególnie zapamiętałam słowa:
„Każdy z nas ma swoje, rzec można, normalne życie, jednak gdy przyszła taka potrzeba, stanęliśmy ramię w ramię, żeby walczyć o polskie sprawy”.
To jedno zdanie doskonale pokazuje, że odwaga ma wiele twarzy. Jedni walczą o wolność swojej ojczyzny. Inni każdego dnia walczą o własne szczęście.
Na szczególną uwagę zasługuje również Kacper Muszyński. Na pierwszy rzut oka jest człowiekiem sukcesu. Rozpoznawalny aktor, którego życie wydaje się idealne. Jednak z każdą kolejną stroną poznajemy jego prawdziwe oblicze. Człowieka zmęczonego oczekiwaniami innych, próbującego odnaleźć samego siebie.
Najbardziej zapamiętałam jego słowa:
„Dzisiaj pragnę na nowo wrócić do siebie, zapomnieć o tym, czego oczekuje ode mnie świat, i po prostu być sobą.”
I właśnie wtedy wróciłam do pytania z początku tej recenzji.
Czy naprawdę żyjemy w zgodzie z własnym sercem? Czy może każdego dnia zakładamy maski, próbując sprostać oczekiwaniom innych?
Agata Sawicka niezwykle subtelnie pokazuje, że każdy człowiek, bez względu na to, kim jest – nosi w sobie własne tajemnice, lęki i marzenia.
Ogromnym atutem tej historii są również ciocia Laurentyna i babcia Klementyna. Przyznam szczerze, że ich wątek skradł moje serce. Śmiałam się z ich dialogów, kibicowałam ich pomysłom i z ogromną przyjemnością obserwowałam, jak pokazują, że życie nie kończy się wraz z kolejnymi urodzinami.
Autorka w swojej najnowszej powieści przypomina nam coś bardzo ważnego. Na miłość nigdy nie jest za późno. Na spełnianie marzeń również. Na śmiech, odrobinę szaleństwa
i czerpanie z życia pełnymi garściami także.
Bo wiek jest tylko liczbą.
„Suknia utkana z tajemnic” zachwyca także swoim klimatem. Pachnie lawendą, Toskanią i latem. Razem z Florentyną, ciocią Laurentyną i babcią Klementyną poznajemy sekrety lawendowych mydeł, zapachowych zawieszek i aromatycznego lawendowego wina. Wszystko to sprawia, że podczas lektury niemal czujemy zapach fioletowych pól.
Na kartach tej książki znalazłam również zdanie, które – moim zdaniem – najlepiej oddaje jej przesłanie:
„Życie składa się z szans, tych niewykorzystanych i tych, które nas ukształtowały.”
oraz:
„Cenniejsze jest życie w zgodzie z sobą, swoim sercem i wartościami, które się wyznaje.”
Kiedy zamknęłam ostatnią stronę tej powieści, długo jeszcze myślałam o Florce, Lidce i wszystkich decyzjach, które odmieniły ich życie. Bo „Suknia utkana z tajemnic” nie jest wyłącznie historią o miłości czy rodzinnych sekretach. To opowieść o odwadze, trudnych wyborach, poszukiwaniu siebie, drugich szansach i nadziei, która potrafi przetrwać nawet najtrudniejsze chwile.
To jedna z tych książek, które czyta się z ogromną przyjemnością, ale jeszcze długo po zakończeniu lektury nosi się je w sercu.
Z całego serca polecam Wam tę niezwykłą historię.
Jestem bardzo ciekawa, czy Wy również dacie się porwać tajemnicy ukrytej w starej sukni.
Bo uwierzcie mi… to dopiero początek.
Polecam,
Katja


Lubię takie historie, więc będe miała na uwadze.
OdpowiedzUsuń