Witajcie,
Dzisiejszą recenzję chciałabym rozpocząć od pytania - czy można pomagać innym odnaleźć szczęście, samemu wciąż go szukając?
Tymi słowami chciałabym rozpocząć moje przemyślenia na temat najnowszej powieści Marty Nowik pt. "Szczęścia chodzą parami." Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina.
" Nie da się całkowicie wymazać z pamięci wspomnień. To, co przeminęło, nadal w nas tkwi. Pracuje. I niestety odzywa się w najmniej oczekiwanym momencie."
Witajcie w Zielonej Lipce, niewielkiej miejscowości, w której każdy ma swoją historię, każdy skrywa jakieś pragnienie, a za niepozornymi drzwiami mogą kryć się największe tajemnice. To właśnie tutaj Marta Nowik zabiera czytelników w powieści „Szczęścia chodzą parami”, historii pełnej ciepła, humoru, wzruszeń i ludzkich emocji.
Antonina, zwana Tosią, jest osobą, do której można przyjść z każdym problemem. Prowadzi kącik złamanych serc, gdzie wysłuchuje zwierzeń, pomaga podnieść się po rozstaniach i wierzy, że każdy człowiek zasługuje na drugą szansę. Doskonale zna ludzkie emocje, potrafi znaleźć słowa pocieszenia i wskazać drogę do szczęścia. Jest tylko jeden problem… sama nie potrafi go odnaleźć. Bo za uśmiechem Tosi kryje się historia, która wciąż boli. Kobieta, która pomaga innym poskładać złamane serca, sama nosi w swoim sercu ślady dawnej miłości.
Kiedy w Zielonej Lipce pojawia się konkurencyjne Biuro samotnych serc, życie Antoniny zaczyna wymykać się spod kontroli. Kim jest tajemniczy mężczyzna, który postanawia stworzyć miejsce podobne do jej własnego? Czy rzeczywiście jest jej rywalem? A może los postawił go na jej drodze z zupełnie innego powodu?
"Wybory, których dokonujemy, nieraz są trudne i naznaczone bólem. Często decyzja, jak będzie wyglądała zwykła codzienność, leży po naszej stronie."
W tej powieści nic nie jest oczywiste. Marta Nowik splata ze sobą losy mieszkańców Zielonej Lipki - ludzi, którzy szukają miłości, próbują naprawić dawne błędy, walczą z samotnością i marzą o tym, by jeszcze raz poczuć się szczęśliwi. Poznajemy między innymi Lucynkę, Zenona,Dawida, Jadwigę-osobę niezwykle ważną dla Antoniny – a także tajemniczego strażaka Piotra i Maksymiliana, których obecność mocno wpłynie na życie głównej bohaterki.
"Życie szybko przemija. Czasem warto zatrzymać się i zaczerpnąć więcej powietrza w płuca. Posłuchać śpiewu ptaków. Zachwycić się trawami falującymi na wietrze. Uśmiechnąć się do przebiegającego nam drogę.."
„Szczęścia chodzą parami” to powieść, która pokazuje, że czasami najtrudniej odnaleźć to, czego tak naprawdę szuka się dla innych. To historia o miłości, przyjaźni, samotności, przebaczeniu i o tym, że nigdy nie jest za późno, aby zacząć od nowa.
Muszę przyznać, że ta książka była dla mnie dużym zaskoczeniem. Znam twórczość Marty Nowik, ale ta powieść pokazała zupełnie nowe oblicze autorki. Jest w niej więcej humoru, lekkości i takiej wyjątkowej energii, która sprawia, że kolejne strony przewracają się same. To historia, przy której można się uśmiechnąć, wzruszyć, a czasem uronić łzę.
Dużym atutem wydania jest również format wielkich liter, dzięki któremu lektura jest niezwykle komfortowa. Jeżeli szukacie powieści obyczajowej na wakacyjny czas – lekkiej, przyjemnej, ale jednocześnie bardzo życiowej - koniecznie poznajcie mieszkańców Zielonej Lipki.
Bo może właśnie tam okaże się, że… szczęście naprawdę chodzi parami.
Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina.
Polecam,
Katja



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz