wtorek, 8 stycznia 2019

"Trzy razy miłość"- Jolanta Kosowska- przedpremierowo

Witajcie!

Kocha się po coś, czy kocha się za coś?  Czy można z kimś być nawet jeśli cały świat jest przeciwko???


W minionym, 2018 roku, pewnego zimowego dnia otrzymałam od Wydawnictwa Novae Res, egzemplarz recenzyjny powieści „Trzy razy miłość”, napisanej przez Jolantę KosowskąPremiera tej wyjątkowej powieści będzie miała miejsce 28 stycznia 2019 roku. Twórczość autorki nie jest mi obca,  ponieważ dane mi było  zapoznać się już, z takimi tytułami jak „Wróć do Triory”, w „Labiryncie obłędu” oraz „ Drugie dno”, które już teraz Wam polecam. Korzystając z okazji zapraszam Was do zapoznania się z recenzją "Trzymając w swoich dłoniach", którą zamieściłam na blogu.  Książkę  "Trzy razy miłość" , której premiera będzie miała miejsce 28 stycznia, oceniłam jako lżejszą opowiastkę, która pozwoli zrelaksować się po ciężkim dniu. Jak się okazało, byłam w  błędzie... i to ogromnym!!! Teraz po zapoznaniu się z jej treścią,  śmiało mogę stwierdzić, że jest to powieść inna niż wszystkie wcześniejsze tej pisarki.  Cieszę się jednak, że Jolanta Kosowska w ten sposób mnie zaskoczyła i  że  otworzyła moje oczy na problemy, z którymi może spotkać się każdy z nas, a szczególnie młodzi,  którzy pewnego dnia spotykają miłość swojego życia.  Tylko czy aby na pewno tę jedną, wyjątkową i na zawsze?


Gdybym zapytała każdego z osobna, czym dla Was jest miłość, odpowiedzi byłoby zapewne multum. I dobrze, bo jesteśmy różni i każdy z nas inaczej definiuje to uczucie. Jednak z biegiem lat, niosąc większy bagaż doświadczeń, śmiało możemy odpowiedzieć, posiłkując się słowami piosenki zespołu „Happysad” pt. Zanim pójdę” , że: 

„Miłość to nie pluszowy miś żaden film, ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze a drugie po nim skacze.
Miłość, to żaden film w żadnym kinie ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość – kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze.”


Scenariusz prosty, banalny i… czasem, jak się później okazuje, bardzo trudny do zrozumienia. Zresztą wielokrotnie poruszany przez pisarzy tych dawniejszych jak i współczesnych. Zakochanie, zauroczenie…. Ona i on…pierwsze spotkanie, pierwsze nieśmiałe spojrzenia, rumieńce na twarzy i szybsze bicie serca. Myślę, że każdy, kto był chociaż raz zakochany  wie o czym piszę, bo przecież tak właśnie czujemy się, gdy  spotykamy na swojej drodze miłość swojego życia. To właśnie dla ukochanej osoby zrobimy wszystko… ale czy na pewno? Czy to „wszystko”  nie zawiera jakiegoś haczyka, który nagle zada ból, pozostawiając ślad w postaci rany, później blizny,  a na pewno    diametralnej zmiany..



Jolanta Kosowska  szkicując charaktery swoich bohaterów, pokazała współczesnemu człowiekowi, że miłość jest tylko z pozoru uczuciem pozytywnym.  Bo czy może takim właśnie być, gdy niejednokrotnie zabarwione jest solidną nutą wyłącznie pożądania? Bo mi się należy, bo ja mam prawo to mieć... tak być nie powinno, to wręcz patologia. Bo miłość, to przede wszystkim dzielenie się, dawanie siebie,  w dużej mierze też poświecenie. I najważniejsze, prawdziwa miłość to  zawsze partnerstwo. Będąc w związku, powinniśmy powtarzać  sobie jak mantrę, że w miłości nie liczę się Ja, liczymy się My. W dzisiejszym świecie wielokrotnie o tym zapominamy, zwłaszcza w takich chwilach, gdy pojawia się trudny do rozwiązania problem. W takich chwilach potrzebna jest szczera rozmowa, która niejednokrotnie kończy się  bez „happy- endu”. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że zazwyczaj wtedy wygrywają nasze ambicje, które często grają pierwsze skrzypce, egoizm lub przyzwyczajenia wyniesione z domu rodzinnego. A gdy do tego dojdą jeszcze odmienne charaktery, stwarza nam się prawdziwa mieszanka wybuchowa i o  prawdziwą kłótnię już  nie trudno...


Miłość to poszanowanie godności drugiego człowieka. Górnolotne,  ale w punkt. To akceptacja go takim jakim jest. To zostawienie pewnego marginesu, który z czasem na pewno zasiedlą, jeszcze dla nas nie widoczne, wady naszego obiektu westchnień.  Nie ma ludzi idealnych, więc każdy ma jakieś skazy i mimo najszczerszych chęci zmian na lepsze, często jest tak, że te "wady fabryczne" zostają w człowieku na zawsze. I to od nas samych zależy, czy je zaakceptujemy i będziemy żyć z nimi w symbiozie, czy pozostaniemy singlami. O tym też wspomina, posługując się bohaterami, pisarka. Mało tego, zauważa bardzo istotną rzecz.. Kosowska pisze o tym, że prawdziwej miłości nie da się kupić za  żadne pieniądze. Uczucie, które jest między dwojgiem ludzi musi się samo narodzić, a z każdym wspólnie spędzonym rokiem winno być dojrzalsze, piękniejsze i trwalsze. Jednak współczesny świat wręcz zmusza do materializmu, dlatego tak chętnie bronimy się przed zubożeniem , sięgając po intercyzę. Zastanawiam się, czy właśnie taka miłość ma szansę na przetrwanie w najczystszej swojej postaci ? Czy człowiek "przekupiony" może prawdziwie kochać?


Pani Jolanta opisuje trudną, wręcz tragiczną miłość z punktu widzenia Martyny, Łukasza, Krzyśka i Małgorzaty. Każdy z tych bohaterów ma swoją receptę na szczęście, którą stosuje w  swoim życiu. Dla jednych to jest partnerstwo, dla innych, sam fakt, że się jest blisko… Pytanie, który przepis jest właściwy i gwarantuje sukces? Zastanawiam się drogi czytelniku z którym z nich byś się utożsamił? Czytając tę wyjątkową powieść, nie patrzcie tylko na głównych bohaterów. Również Ci drugoplanowi są godni uwagi. Analizując właśńie ich przeżycia możemy wiele wynieść z korzyścią dla siebie..




„Trzy razy miłość” to bez wątpienia piękna, bardzo mądra, zawierająca głębokie przesłanie i pełna emocji powieść, która na długo pozostaje w pamięci. Fabuła, mimo że nie łatwa i absolutnie nie przypomina bajkowego scenariusza, to jednak wciąga jak wir, z którego nie można się oswobodzić, nie zapoznając się z ostatnią stroną. Jeśli lubicie książki, które niosą przesłanie i jednocześnie nie boicie się trudnych tematów, koniecznie sięgnijcie po „Trzy razy miłość”.  Historia bohaterów jest dowodem na to, że miłość nie jedno ma imię, a jeśli się kogoś kocha naprawdę, to mimo przeciwności losu można z nim być do końca życia...i jeden dzień dłużej!

Za możliwość przeczytania powieści bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Obecnie współpracuję z: 

Polecam,
Katja
 

18 komentarzy:

  1. Kocha się mimo wszystko,tak mi się wydaje. Ale żeby się przekonać sięgnę po pozycję którą proponujesz . Dziękuję Katju 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Nabieram na tę książkę coraz większej ochoty 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyjemnością przeczytałabym tę historię. 😊
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w moje skromne blogowe. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna recenzja. Ta książka w moich planach. Muszę mieć i przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katja potrafi zachęcić

      Usuń
    2. I to bardzo. Kolejny raz wróciłam do tej recenzji, bo cały czas "chodzi mi po głowie".

      Usuń
  5. Super recenzja. Czekam na tą książkę, napewno świetna.💗💗💗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Jest genialna i wciąga do ostatniej strony!

      Usuń
  6. Bardzo lubię takie książki, więc na pewno zwrócę na nią uwagę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Katju, nie wiem, jak napisałaś tę recenzję:) Nie wiem, nie rozumiem, Ja już nic nie rozumiem. Oprócz jednego. Przychodzę tu kilka razy dziennie, aby ją czytać i odczytywać na nowo. Zaczarowałaś mnie słowem. Sprawiłaś, że dzień za dniem chodzę z głową i sercem w chmurach, a w zasadzie w "Trzy razy miłość" . Słucham "Stare drzewa " Korteza i...płaczę, płaczę i nie potrafię sobie z tym wzruszeniem poradzić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda wylanych łez.. Grażynko. Nie mniej jednak cieszę się, że moja recenzja wywołała wiele emocji. Książkę polecam- bardzo polecam!

      Usuń
  8. I zniwu tu jestem. Ile razy jeszcze będę tu zaglądała i tę recenzję smakowała?��

    OdpowiedzUsuń
  9. I zniwu tu jestem. Ile razy jeszcze będę tu zaglądała i tę recenzję smakowała?��

    OdpowiedzUsuń