Witajcie,
"Nie
ma nic złego we wspinaniu się, pod warunkiem,
że człowiek oprze drabinę o właściwą ścianę"
(Nina Reichter)
że człowiek oprze drabinę o właściwą ścianę"
(Nina Reichter)
Dzisiejszą recenzję rozpocznę w niestandardowy sposób. A
będzie nim pytanie o to, co według Waszej wiedzy znaczy słowo antologia? Wiele
osób używa tego terminu, ale nie do końca chyba wie, jakie jest jego właściwe
znaczenie. A więc antologia według najlepszych źródeł, to pojedyncza
publikacja, lub też seria wydawnicza, wydana drukiem. Antologia może
również wkraczać na pole zwerbalizowane i być cyklem audycji radiowych. Nie
pomylimy się również, określając tym terminem np. kolekcję dzieł lub
fragmentów, jednego lub wielu autorów, dokonaną według określonych zasad,
opatrzoną tytułem. Osobiście bardzo lubię antologie literackie, a szczególnie
nieznanych mi jeszcze pisarzy. Brylując wśród książek, których nie gości
jeszcze moja biblioteczka, rozkoszuję się dreszczykiem emocji, związanym
z wpływaniem na nieznane wody twórczości
pisarzy. Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy to Wydawnictwo
Novae Res zaszczyciło mnie możliwością przeczytania i równoczesnego
zrecenzowania, książki "Zakochane Trójmiasto”. Jest to antologia w
najczystszej postaci. Zapraszam.