Witajcie,
Dzisiejszą recenzję
zacznę od pytania: czy wina zawsze leży po jednej stronie? I czy kara
rzeczywiście dosięga tylko tych, którzy na nią zasłużyli? To właśnie takie
myśli towarzyszyły mi podczas lektury książki „Zanim wróci echo win.” autorstwa
Marleny Wittstock. Powieści, wydanej nakładem Wydawnictwa Szara Godzina, którą miałam przyjemność objąć patronatem
medialnym jako blog Książkowe wieczory u Katji. Niedawno, bo 12.05.2026 r.
odbyła się jej premiera, a dziś chcę opowiedzieć wam o historii, która długo
nie pozwala o sobie zapomnieć. Za możliwość objęcia patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu.
Nad brzegiem Raduni rozgrywa się historia naznaczona bólem i stratą, a tragedia, która wydarzyła się przed laty, odciska swoje piętno na życiu bohaterów. Autorka prowadzi czytelnika przez losy trzech kobiet, które zostają zmuszone do odnalezienia się w świecie pełnym trudnych decyzji, niedopowiedzeń i emocji, na które żadna z nich nie była przygotowana.
Głównymi bohaterkami
powieści są córki Brzezińskie- Antonina i Matylda. To właśnie ich losy oraz
wybory stanowią oś całej historii. Obok nich pojawia się również Rozalia,
pokojówka, której życie od początku naznaczone jest cichym cierpieniem i
niespełnieniem. Jednak jest to bardzo ważna dla powieści osoba.
Autorka po bardzo udanym
debiucie- trzy tomowej sadze zatytułowanej „Pewnego razu w Wolnym mieście, ”ponownie
zabiera nas do świata pełnego tajemnic, rodzinnych sekretów i emocji, które
wracają niczym echo. I choć w tej historii pojawiają się również mężczyźni, mam
wrażenie, że to właśnie kobiety nadają jej największą siłę. Każda z nich jest
inna, każda mierzy się z własnym ciężarem i każda w inny sposób próbuje
odnaleźć siebie w rzeczywistości, która nie daje łatwych odpowiedzi.
Antonina, nazywana Niną,
rozdarta między sercem a poczuciem obowiązku, staje się symbolem wyborów,
których nikt nie powinien podejmować pod wpływem bólu czy oczekiwań innych. W
jej życiu ważnym wydarzeniem były zaręczyny z Ignacym Dobrowolskim, których finał
i późniejsze tragiczne wydarzenia odciskają bolesne piętno na całej historii.
Po jego śmierci Antonina zamiast pozwolić sobie na żałobę, wspiera ojca w
prowadzeniu gospodarstwa. Jest spokojna, wycofana, ale jednocześnie niezwykle
silna. Śmierć Ignacego staje się początkiem tajemnicy, która cieniem kładzie
się na życiu całej rodziny. Kto miał powód, by pozbyć się młodego mężczyzny? I
dlaczego prawda tak długo pozostaje ukryta?
Zupełnym przeciwieństwem
Antoniny jest Matylda. To postać niezwykle buntownicza, odważna i niezgadzająca
się na świat, który próbuje narzucić kobietom określone role. To bohaterka,
która nie boi się mówić tego, co myśli, nawet jeśli musi zapłacić za to wysoką
cenę. Jej obecność w tej historii jest niczym promień światła pośród rodzinnych
dramatów i milczenia.
W tle tych wydarzeń
pojawia się również wątek oświadczyn Friedricha von Hansa, który wnosi do życia
Antoniny nowy etap, pełen niepewności, ale też nadziei. Jednak i on nie jest
postacią jednowymiarową. Jego przeszłość stopniowo odsłania kolejne warstwy,
które wpływają na decyzje bohaterów.
Warto również zwrócić
uwagę na jeszcze jeden, bardzo istotny aspekt tej historii napisanej przez
Wittstock. Mam tu na myśli nagły wybuch wojny, która staje się tłem dla losów
bohaterów i jednocześnie pokazuje siłę oraz wartość kobiet. Bo właśnie one,
kiedy mężczyźni walczą na froncie, przejmują odpowiedzialność za domy, majątki
i codzienne życie, opiekują się bliskimi, rodzicami, a nierzadko angażują się
także jako wolontariuszki niosące pomoc na froncie.
Szczególnie mocno
wybrzmiewa tu postać Antoniny, która pozostaje na straży rodzinnej ziemi, domu
i całej odpowiedzialności, jaka na nią spada. Z kolei Matylda, tak różna od
swojej siostry, odnajduje własną drogę. Otwiera szkółkę dla dzieci ze wsi,
pokazując tym samym potrzebę działania, troski o innych i budowania czegoś, co
daje nadzieję w trudnych czasach. Te dwa zupełnie różne wybory kobiet stają się
symbolem ich siły, niezależności i odwagi w świecie, który nagle wymaga od nich
znacznie więcej, niż kiedykolwiek mogły się spodziewać.
Jest również Rozalia, postać
tajemnicza, cicha i przepełniona tęsknotą. Kobieta, która kocha niewłaściwego
człowieka i z góry skazuje się na cierpienie. W moim odczuciu to właśnie ona
niesie w sobie największy smutek tej powieści. Choć często pozostaje w cieniu,
trudno przejść obok jej historii obojętnie. Na nie jej wątek zrobił niesamowite
wrażenie.
„Zanim wróci echo win” to
nie jest książka oparta na gwałtownej akcji. Tutaj wszystko płynie spokojniej,
bardziej refleksyjnie. Czytelnik stopniowo wchodzi w świat bohaterów, poznaje
realia, sytuację społeczną i polityczną, ale przede wszystkim ich codzienne
rozterki. Trzeba dać tej historii czas, zatrzymać się przy niej i pozwolić jej
wybrzmieć. Ale w zamian otrzymujemy
opowieść dojrzałą, emocjonalną i bardzo prawdziwą.
„Zanim wróci echo win” to
książka o milczeniu, które ma swoją wagę. To powieść o wielu różnych, niewypowiedzianych
tajemnicach rodzinnych, które łączą ludzi w sposób bolesny i nieoczywisty. O
relacjach międzyludzkich, gdzie granice władzy i bliskości często się
zacierają. I o tym, że nawet najmniejsze decyzje mogą mieć długie echo w
przyszłości.
Najmocniej wybrzmiewa tu
atmosfera niedopowiedzeń. Czytelnik ma wrażenie, że prawda jest zawsze o krok
dalej, ukryta pod warstwą emocji i wspomnień. To właśnie sprawia, że historia
wciąga i nie pozwala się od siebie odciąć. Dodatkowo jest to powieść
wielowątkowa, w której każdy bohater wnosi do historii coś ważnego, a kolejne
wydarzenia stopniowo budują napięcie. Autorka bardzo umiejętnie prowadzi
czytelnika przez losy bohaterów, a zakończenie potrafi naprawdę zaskoczyć i
wywołać szok.
Najbardziej poruszyło
mnie jednak to, że autorka pokazuje, iż każda rodzina skrywa własne tajemnice.
Czasem są one bolesne, czasem niewygodne, ale zawsze wpływają na życie
kolejnych pokoleń. I właśnie dlatego z taką ciekawością przewraca się kolejne
strony tej powieści.
„Zanim wróci echo win” to
powieść dla osób, które lubią historie gęste od emocji, tajemnic i relacji
międzyludzkich, w których nic nie jest oczywiste, a każdy bohater niesie ze
sobą własny ciężar doświadczeń. Marlena Wittstock doskonale wie, co chce przekazać
czytelnikowi, i robi to w sposób dojrzały, poruszający oraz bardzo autentyczny.
Widać, że ta historia została napisana z ogromną świadomością emocji i
konsekwencji ludzkich wyborów.
„Zanim wróci echo win”
to historia o winie, stracie, kobietach silniejszych, niż same
przypuszczają, i o tym, że przeszłość nigdy nie milknie całkowicie. To książka,
która wymaga od czytelnika uważności, ale pozostawia po sobie coś więcej niż
tylko emocje — zostawia refleksję.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Szara Godzina.
Polecam!
Katja

.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz