poniedziałek, 18 maja 2026

"Zanim wróci echo win" - Marlena Wittstock- recenzja patronacka

 Witajcie,


Dzisiejszą recenzję zacznę od pytania: czy wina zawsze leży po jednej stronie? I czy kara rzeczywiście dosięga tylko tych, którzy na nią zasłużyli? To właśnie takie myśli towarzyszyły mi podczas lektury książki „Zanim wróci echo win.” autorstwa Marleny Wittstock. Powieści, wydanej nakładem Wydawnictwa Szara Godzina, którą miałam przyjemność objąć patronatem medialnym jako blog Książkowe wieczory u Katji. Niedawno, bo 12.05.2026 r. odbyła się jej premiera, a dziś chcę opowiedzieć wam o historii, która długo nie pozwala o sobie zapomnieć. Za możliwość objęcia patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu. 

 


Nad brzegiem Raduni rozgrywa się historia naznaczona bólem i stratą, a tragedia, która wydarzyła się przed laty, odciska swoje piętno na życiu bohaterów. Autorka prowadzi czytelnika przez losy trzech kobiet, które zostają zmuszone do odnalezienia się w świecie pełnym trudnych decyzji, niedopowiedzeń i emocji, na które żadna z nich nie była przygotowana.

 

Głównymi bohaterkami powieści są córki Brzezińskie- Antonina i Matylda. To właśnie ich losy oraz wybory stanowią oś całej historii. Obok nich pojawia się również Rozalia, pokojówka, której życie od początku naznaczone jest cichym cierpieniem i niespełnieniem. Jednak jest to bardzo ważna dla powieści osoba.

 


Autorka po bardzo udanym debiucie- trzy tomowej sadze zatytułowanej „Pewnego razu w Wolnym mieście, ”ponownie zabiera nas do świata pełnego tajemnic, rodzinnych sekretów i emocji, które wracają niczym echo. I choć w tej historii pojawiają się również mężczyźni, mam wrażenie, że to właśnie kobiety nadają jej największą siłę. Każda z nich jest inna, każda mierzy się z własnym ciężarem i każda w inny sposób próbuje odnaleźć siebie w rzeczywistości, która nie daje łatwych odpowiedzi.

 

Antonina, nazywana Niną, rozdarta między sercem a poczuciem obowiązku, staje się symbolem wyborów, których nikt nie powinien podejmować pod wpływem bólu czy oczekiwań innych. W jej życiu ważnym wydarzeniem były zaręczyny z Ignacym Dobrowolskim, których finał i późniejsze tragiczne wydarzenia odciskają bolesne piętno na całej historii. Po jego śmierci Antonina zamiast pozwolić sobie na żałobę, wspiera ojca w prowadzeniu gospodarstwa. Jest spokojna, wycofana, ale jednocześnie niezwykle silna. Śmierć Ignacego staje się początkiem tajemnicy, która cieniem kładzie się na życiu całej rodziny. Kto miał powód, by pozbyć się młodego mężczyzny? I dlaczego prawda tak długo pozostaje ukryta?

 


Zupełnym przeciwieństwem Antoniny jest Matylda. To postać niezwykle buntownicza, odważna i niezgadzająca się na świat, który próbuje narzucić kobietom określone role. To bohaterka, która nie boi się mówić tego, co myśli, nawet jeśli musi zapłacić za to wysoką cenę. Jej obecność w tej historii jest niczym promień światła pośród rodzinnych dramatów i milczenia.

 

W tle tych wydarzeń pojawia się również wątek oświadczyn Friedricha von Hansa, który wnosi do życia Antoniny nowy etap, pełen niepewności, ale też nadziei. Jednak i on nie jest postacią jednowymiarową. Jego przeszłość stopniowo odsłania kolejne warstwy, które wpływają na decyzje bohaterów.

 

Warto również zwrócić uwagę na jeszcze jeden, bardzo istotny aspekt tej historii napisanej przez Wittstock. Mam tu na myśli nagły wybuch wojny, która staje się tłem dla losów bohaterów i jednocześnie pokazuje siłę oraz wartość kobiet. Bo właśnie one, kiedy mężczyźni walczą na froncie, przejmują odpowiedzialność za domy, majątki i codzienne życie, opiekują się bliskimi, rodzicami, a nierzadko angażują się także jako wolontariuszki niosące pomoc na froncie.

 


Szczególnie mocno wybrzmiewa tu postać Antoniny, która pozostaje na straży rodzinnej ziemi, domu i całej odpowiedzialności, jaka na nią spada. Z kolei Matylda, tak różna od swojej siostry, odnajduje własną drogę. Otwiera szkółkę dla dzieci ze wsi, pokazując tym samym potrzebę działania, troski o innych i budowania czegoś, co daje nadzieję w trudnych czasach. Te dwa zupełnie różne wybory kobiet stają się symbolem ich siły, niezależności i odwagi w świecie, który nagle wymaga od nich znacznie więcej, niż kiedykolwiek mogły się spodziewać.

 

Jest również Rozalia, postać tajemnicza, cicha i przepełniona tęsknotą. Kobieta, która kocha niewłaściwego człowieka i z góry skazuje się na cierpienie. W moim odczuciu to właśnie ona niesie w sobie największy smutek tej powieści. Choć często pozostaje w cieniu, trudno przejść obok jej historii obojętnie. Na nie jej wątek zrobił niesamowite wrażenie.

 

„Zanim wróci echo win” to nie jest książka oparta na gwałtownej akcji. Tutaj wszystko płynie spokojniej, bardziej refleksyjnie. Czytelnik stopniowo wchodzi w świat bohaterów, poznaje realia, sytuację społeczną i polityczną, ale przede wszystkim ich codzienne rozterki. Trzeba dać tej historii czas, zatrzymać się przy niej i pozwolić jej wybrzmieć. Ale w  zamian otrzymujemy opowieść dojrzałą, emocjonalną i bardzo prawdziwą.

 

„Zanim wróci echo win” to książka o milczeniu, które ma swoją wagę. To powieść o wielu różnych, niewypowiedzianych tajemnicach rodzinnych, które łączą ludzi w sposób bolesny i nieoczywisty. O relacjach międzyludzkich, gdzie granice władzy i bliskości często się zacierają. I o tym, że nawet najmniejsze decyzje mogą mieć długie echo w przyszłości.

 

Najmocniej wybrzmiewa tu atmosfera niedopowiedzeń. Czytelnik ma wrażenie, że prawda jest zawsze o krok dalej, ukryta pod warstwą emocji i wspomnień. To właśnie sprawia, że historia wciąga i nie pozwala się od siebie odciąć. Dodatkowo jest to powieść wielowątkowa, w której każdy bohater wnosi do historii coś ważnego, a kolejne wydarzenia stopniowo budują napięcie. Autorka bardzo umiejętnie prowadzi czytelnika przez losy bohaterów, a zakończenie potrafi naprawdę zaskoczyć i wywołać szok.

 

Najbardziej poruszyło mnie jednak to, że autorka pokazuje, iż każda rodzina skrywa własne tajemnice. Czasem są one bolesne, czasem niewygodne, ale zawsze wpływają na życie kolejnych pokoleń. I właśnie dlatego z taką ciekawością przewraca się kolejne strony tej powieści.

 


„Zanim wróci echo win” to powieść dla osób, które lubią historie gęste od emocji, tajemnic i relacji międzyludzkich, w których nic nie jest oczywiste, a każdy bohater niesie ze sobą własny ciężar doświadczeń. Marlena Wittstock doskonale wie, co chce przekazać czytelnikowi, i robi to w sposób dojrzały, poruszający oraz bardzo autentyczny. Widać, że ta historia została napisana z ogromną świadomością emocji i konsekwencji ludzkich wyborów.

 

 

„Zanim wróci echo win” to historia o winie, stracie, kobietach silniejszych, niż same przypuszczają, i o tym, że przeszłość nigdy nie milknie całkowicie. To książka, która wymaga od czytelnika uważności, ale pozostawia po sobie coś więcej niż tylko emocje — zostawia refleksję.


 Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Szara Godzina.

Polecam!

Katja

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz