Witajcie,
dzisiaj zapraszam Was do zapoznania się moimi odczuciami po przeczytaniu powieści pt. "Zakochaj mnie" autorstwa Agnieszki Olejnik. Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Filia.
Miłość to nie tylko
emocje, ale przede wszystkim coś, co nadaje sens życiu człowieka i wywiera
ogromny wpływ na zdrowie fizyczne oraz psychiczne osoby. A gdy tej miłości
zabraknie, gdy człowiek nagle zostanie jej pozbawiony, wówczas wydaje się, że
„świat się wali”.
Kiedy Sandra zostaje
porzucona przez Gabriela, jej życie nabiera czarnych barw. Nie może jednak
pozwolić sobie na załamanie, ma jeszcze maleńką istotę do kochania. To jej
synek Jaś, który urodził się z zespołem Downa i którego ojciec nie potrafił
zaakceptować, dlatego po prostu ich zostawił. Przez dziesięć lat Sandra żyła
pracą i trudami wychowywania chłopca, który mimo swojej „niedoskonałości” dawał
jej radość oraz poczucie sensu życia. Niestety los postanowił inaczej, Jasiu umiera,
a jego matka pogrążyła się w smutku, apatii i marazmie.
Z tego dna rozpaczy
próbuje wyrwać Sandrę jej siostra Natalia, którą życie również boleśnie
doświadczyło. W młodym wieku została
wdową. Kobieta postanawia „przywrócić siostrę do życia” i wraz ze swoim
przyjacielem Tymonem knuje intrygę, której głównym celem jest zeswatanie Sandry
z kuzynem Tymona, Albertem. Organizują wspólną wycieczkę do Peru. Jednak, jak
to w życiu bywa, los pisze własne scenariusze, najczęściej zupełnie
niepokrywające się z naszymi oczekiwaniami. Już od początku niewiele spraw
idzie zgodnie z planem . Gdzieś pomiędzy
Amsterdamem a Limą giną bagaże, Albert w ogóle nie zwraca uwagi na Sandrę, a
przewodnik Łukasz od pierwszych chwil okazuje kobiecie niechęć, a wręcz odrazę.
Czy w przepięknych krajobrazach Peru, na wysokościach, gdzie płucom brakuje
tlenu i trzeba wspomagać się żuciem koki, coś w relacjach damsko-męskich
drgnie?
„Zakochaj mnie” to
powieść, w której przygody sióstr i innych uczestników wyprawy do Peru stanowią
jedynie tło dla ukazania emocji, z jakimi zmagają się bohaterowie po stracie
bliskich. To historia o potrzebie miłości w każdym jej aspekcie, bez względu na
wiek czy orientację seksualną, o bezzasadnym ocenianiu i szufladkowaniu ludzi,
których tak naprawdę się nie zna, a także o odnajdywaniu samego siebie.
Agnieszka Olejnik w
subtelny sposób opisuje powolne przemiany psychiczne i emocjonalne zachodzące w
życiu bohaterów, ewolucję uczuć w trudnych warunkach, gdzie piękno przyrody nie
zawsze rekompensuje brak podstawowych wygód. A jednak coś się zmienia- życiowy marazm stopniowo zanika, pojawia się
nieśmiała życzliwość i sympatia, a dotychczasowe odrętwienie powoli ustępuje
miejsca nadziei. Autorka umiejętnie stopniuje emocje uczestników wyprawy,
odkrywając ich wewnętrzne pragnienia, dotąd skrzętnie skrywane.
Olejnik pięknie ukazuje
również siostrzaną miłość i wzajemne wsparcie w codziennej, często trudnej
rzeczywistości. Fabuła, podobnie jak bohaterowie, rozwija się powoli, a kolejne
strony książki pokazują, jak wiele kryje się za maskami noszonymi na co dzień i
jak złudne bywają pozory. Myślę, że w bohaterach tej historii wielu czytelników
odnajdzie cząstkę własnych doświadczeń, emocji i przeżyć, co może skłonić do
refleksji nad własnym życiem- nie tym
materialnym, lecz emocjonalnym. Autorka podkreśla znaczenie więzi
międzyludzkich i daje nadzieję, że nawet po najciemniejszych dniach w końcu
znów zaświeci słońce.
Niebagatelną rolę w
powieści odgrywają także piękna przyroda i niezwykłe zabytki Peru, które tworzą
niepowtarzalny klimat całej historii i pozwalają czytelnikowi niemal namacalnie
poczuć atmosferę tego fascynującego kraju. Pani Agnieszka z ogromną dbałością o
szczegóły i niezwykłą plastycznością opisuje przebieg wyprawy do tego odległego
zakątka świata, przybliżając zarówno majestatyczne krajobrazy, jak i bogactwo
lokalnej kultury, tradycji oraz historii. Dzięki tym barwnym opisom czytelnik
może wraz z bohaterami przemierzać malownicze szlaki, odkrywać tajemnice
dawnych cywilizacji i zachwycać się niezwykłym urokiem Peru.
Polecam,
Katja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz