Witajcie,
Dzisiaj zabieram Was do
Lublina, miasta o niezwykłym klimacie, w którym historia splata się z
codziennością, a pozornie zwyczajne miejsca kryją w sobie wyjątkowe opowieści.
To właśnie tutaj rozgrywa się akcja powieści napisanej przez Monikę A. Oleksa
pt. „Galeria na Złotej”. To książka, która nie epatuje dynamiczną akcją, lecz
skupia się na emocjach, relacjach międzyludzkich i tym, co często pozostaje
niewidoczne na pierwszy rzut oka. Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi
dostrzec to, co kruche i ważne w życiu człowieka, i ubrać to w słowa w sposób
niezwykle sugestywny. Książkę wydało Wydawnictwo Filia, któremu bardzo dziękuję
za egzemplarz przesłany do recenzji.
„Pamiętaj,
że masz w sobie siłę, aby zmienić to, co uwiera.
Masz! Musisz po prostu w nią uwierzyć”.
Tymi słowami Autorka
zaprasza nas do poznania mieszkańców Lublina, ich problemów i zmagań z
codziennością. Bohaterów w tej powieści jest sporo. Reprezentują różne grupy
wiekowe i statusy społeczne, a łączy ich bagaż doświadczeń oraz Emilia Bratecka
(występująca także we wcześniejszej książce pani Oleksy „Niebo w kruszonce”).
Ta bardzo barwna postać o
artystycznej duszy jest właścicielką galerii na lubelskim Starym Mieście,
malarką, a przede wszystkim kobietą o niezwykłej empatii i wielkim sercu dla
psów, kotów i innych stworzeń. To w jej domu, skromnym mieszkaniu na piątym piętrze
wieżowca, znalazły azyl dwa psy, trzy koty, świnka morska oraz Klaudia, jej
chrześnica i siostrzenica. Emilia, postać kolorowa, dla jednych jest
autorytetem, dla innych wariatką. Dla wszystkich zaś jest osobą, która umie i
chce doradzić, pocieszyć i wspomóc. Kobieta nikogo nie ocenia. Stara się
wysłuchać, pomóc i dodać otuchy. Sama od życia nie wymaga wiele, byle starczyło
na codzienne potrzeby i opłaty.
Kiedy na jej drodze staje
notariusz January Strzembosz, Emilia przypomina sobie, czym jest miłość i, nie
bacząc na wiek, zakochuje się z wzajemnością. Niestety tę późną miłość dopadają
uprzedzenia oraz złośliwość ze strony kulturalnych, lecz bardzo snobistycznych
osób.
W powieści spotykamy m.in. Annę, Wiktorię, małą Ulę czy samotnego, starszego pana Ignacego. Co łączy te osoby? Przeżycia, które pozostawiły i wciąż pozostawiają nie tylko urazy psychiczne, ale u niektórych także fizyczne.
„Galeria na Złotej” to
powieść, w której czytelnik nie znajdzie szybkiej akcji, jednak zdarzenia
opisane w utworze, połączone w logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy, rozwijają
fabułę i angażują odbiorcę. Opis postaci i wydarzeń jest bardzo plastyczny, ale
i subtelny, przez co łatwo zwizualizować sobie Emilię z jej rudymi włosami i
piegami rozsianymi po całej twarzy, brutalnego, lecz zawsze eleganckiego Eryka,
wrażliwą Wiktorię czy panie ze środowiska prawniczego. Nie brakuje też opisów
lubelskich atrakcji oraz Nałęczowa.
Autorka w swojej książce zwraca uwagę na samotność
osób starszych, przemoc fizyczną w rodzinach, opieszałość służb społecznych, a
także na strach, obawy i czasami brak wrażliwości sąsiadów na to, co dzieje się
za ścianą, krzyki, płacz czy awantury.
W lekturze nie znajdziemy
sensacji. Znajdziemy natomiast sugestywny obraz codziennego życia, w którym
brutalność łączy się z miłością, nadzieja z rozczarowaniem, a strata z zyskiem,
nie w sensie materialnym, lecz emocjonalnym. Monika A. Oleksa podkreśla, jak często
przeszłość wpływa na teraźniejszość i przyszłość oraz jak ważne są relacje
międzyludzkie, które w dużej mierze decydują o jakości naszego życia.
„[…]każdy
człowiek sam kształtuje swoje życie poprzez wybory, jakich dokonuje.”
„[]…]pewni ludzie pojawiają się w naszym życiu nieprzypadkowo. Niektórzy tylko
na chwilę, inni na długie lata. Każde spotkanie jednak jest ważne. Każde
zatrzymanie się przy kimś wnosi w nasze życie coś bezcennego, nawet jeśli przy
tym się sparzymy czy mocno poobijamy”.
„Galeria na Złotej” to
bardzo mądra, życiowa książka, skłaniająca do przemyśleń, refleksji i
rozejrzenia się wokół nas. Być może na naszej drodze spotkamy kogoś, kto
potrzebuje pomocy, kogoś, kto chce podzielić się swoją tragedią lub radością, a
może, przytłoczony samotnością, po prostu potrzebuje rozmowy.
Polecam,
Katja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz