sobota, 22 sierpnia 2026

"Córka wody"- Dorota Gąsiorowska

 Witajcie!

„Córka Wody” Doroty Gąsiorowskiej. Historia, która łączy dwa światy.



Dzisiejsza recenzja będzie poświęcona najnowszej powieści Doroty Gąsiorowskiej pod tytułem „Córka Wody”. Jest to ostatnia część cyklu „Córki Żywiołów”. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Literanova miałam możliwość przeczytać tę powieść i muszę przyznać, że dostałam dokładnie taką historię, jakiej oczekiwałam po tej autorce. Piękną, wyjątkową, magiczną i niepowtarzalną.



Dlaczego?

Bo mam wrażenie, że tylko Dorota Gąsiorowska potrafi w taki sposób połączyć codzienność, tajemnicę, historię, naturę i odrobinę magii, tworząc z tego opowieść, w której można naprawdę się zanurzyć.

Czytałam wcześniejsze części cyklu: „Córkę Ziemi”, „Córkę Powietrza” i „Córkę Ognia”. Każda z nich miała swój charakter i własną historię, ale „Córka Wody” jest dla mnie wyjątkowa. Uważam, że właśnie ta część została najbardziej dopracowana i pięknie zamyka cały cykl. Co ważne, każdą z powieści można czytać oddzielnie, więc nie trzeba znać poprzednich tomów, aby wejść w historię Lei.

A tym razem przenosimy się na Kretę.



„[…]są sprawy całkiem od siebie niezależne i takie, których nie da się wytłumaczyć”.


Kretę słoneczną, piękną, pełną morza, niezwykłych miejsc i tajemnic, które nie od razu dają się odkryć. Poznajemy Leę, młodą i utalentowaną wokalistkę. Kobietę, która mimo tego, że kocha śpiewać, zaczyna coraz mocniej odczuwać rozczarowanie światem show-biznesu. Tym światem, który z jednej strony daje jej możliwość realizowania marzeń, a z drugiej okazuje się pełen rzeczy, z którymi nie potrafi się pogodzić. Lea potrzebuje odpocząć. Potrzebuje ciszy.Potrzebuje pobyć sama ze sobą. Dlatego ucieka na Kretę.


Miała być to podróż, podczas której będzie mogła się wyciszyć i poukładać własne życie. Tyle że bardzo szybko okazuje się, że wyspa ma dla niej zupełnie inny plan.

Lea trafia na ślad tajemniczej Anastasii, młodej kobiety niezwykle podobnej do niej. Problem w tym, że Anastasia nie żyje, a okoliczności jej śmierci pozostają niewyjaśnione. 



 

Co więcej, okazuje się, że nie jest jedyną kobietą, która podzieliła tragiczny los.

Pojawia się również Igor, którego Lea poznaje w samolocie. Mężczyzna okazuje się powiązany z historią Anastasii, a wraz z jego pojawieniem się tajemnic zaczyna przybywać.

I wtedy zaczyna się prawdziwa podróż.

Nie tylko po Krecie.

Również w głąb historii.


„[…]czasem to miejsce wybiera nas, a nie odwrotnie”.


„Córka Wody” to opowieść o kobietach, które próbują zrozumieć własne życie i odnaleźć w nim swoje miejsce. O tym, że nie wszystko jesteśmy w stanie zaplanować, a od pewnych wydarzeń i przeznaczenia nie zawsze można uciec.

To także historia o niezwykłości, która może być pięknym darem, ale jednocześnie może stać się ogromnym ciężarem. O odkrywaniu własnej tożsamości, podejmowaniu trudnych decyzji i odwadze, żeby w końcu pójść własną drogą. I właśnie tutaj bardzo mocno zaznacza się drugi wymiar tej historii.

Mamy bowiem dwie kobiety i dwie linie czasowe.

Lea żyje współcześnie. Nilaya żyła tysiące lat temu, w epoce wczesnominojskiej.




Początkowo te historie wydają się od siebie bardzo odległe. Dzielą je przecież całe tysiąclecia. A jednak z każdą kolejną stroną coraz mocniej czujemy, że nie znalazły się w tej powieści przypadkiem.

Historia Lei zaczyna splatać się z historią Nilayi. I właśnie odkrywanie tego, co łączy te dwie kobiety, było dla mnie jednym z najciekawszych elementów całej powieści.


„Każdy, kto stąpa po ziemi , ma tu zapisany swój czas”.

Dorota Gąsiorowska bardzo plastycznie oddaje realia obu tych światów. Z jednej strony mamy współczesną Kretę, życie Lei i jej problemy, z drugiej świat sprzed tysięcy lat, historię Nilayi i rzeczywistość, która jest nam tak odległa.

A jednak emocje okazują się zaskakująco bliskie.

Lęk.

Miłość.

Tęsknota.

Pragnienie wolności.

Potrzeba odnalezienia własnego miejsca.

To wszystko sprawia, że mimo dzielących je tysięcy lat historie tych dwóch kobiet zaczynają ze sobą rezonować.

I wtedy pojawiają się kolejne pytania.

Co tak naprawdę łączy Leę i Nilayę?

Dlaczego ich losy zostały ze sobą związane?

Jaką tajemnicę skrywa przeszłość?

I jaki dar posiada Nilaya?

Tego oczywiście Wam nie zdradzę.

Nie chcę odbierać Wam przyjemności z odkrywania tej historii.

Bo właśnie odkrywanie kolejnych elementów tej układanki jest tutaj bardzo ważne.

„Córka Wody” jest powieścią naprawdę obszerną. I przyznam, że bardzo mi to odpowiadało. To nie jest historia, którą chciałam przeczytać jak najszybciej, żeby tylko poznać zakończenie.



Wręcz przeciwnie. Czytałam ją nieśpiesznie..

Autorka prowadzi nas przez kolejne zakątki Krety, ale również przez przeszłość Nilayi. I wszystko to sprawia, że podczas czytania naprawdę można poczuć, że jesteśmy częścią tej historii.

Bardzo podobało mi się również to, jak mocno wchodzimy w psychikę bohaterów. Poznajemy ich lęki, pragnienia, radości, wspomnienia i rozterki.

Dzięki temu nie są tylko bohaterami powieści.

Stają się kimś, kogo zaczynamy rozumieć.

A czasami nawet komuś zaczynamy kibicować, choć nie od razu wiemy, dokąd ta historia nas zaprowadzi.

I chyba właśnie dlatego „Córka Wody” zostaje w głowie jeszcze długo po przeczytaniu.

Klimatyczna.

Tajemnicza.

Magiczna.

Tak najkrócej mogłabym ją określić.



Po raz kolejny Dorota Gąsiorowska mnie oczarowała i zaczarowała. Zabrała mnie w świat, w którym chciałam zostać trochę dłużej. Świat pełen słońca, morza, historii i tajemnic. Mam również poczucie, że „Córka Wody” jest najbardziej dopracowaną częścią całego cyklu. Pięknie zamyka „Córki Żywiołów”, a jednocześnie jest samodzielną, pełną historią.

Czy warto ją przeczytać?

Moim zdaniem zdecydowanie tak.

Jeśli lubicie powieści, które nie tylko opowiadają historię, ale pozwalają naprawdę wejść do stworzonego przez autora świata, zatrzymać się w nim i poczuć jego atmosferę, myślę, że „Córka Wody” może Was zachwycić.

Raz jeszcze bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova za możliwość przeczytania „Córki Wody”.

Polecam,

Katja


2 komentarze: