niedziela, 16 listopada 2025

"Cuda na śniegu"- Joanna Szarańska

 Witajcie!

Kilka dni temu, ku mojej ogromnej radości, dotarł do mnie egzemplarz najnowszej powieści Joanny Szarańskiej „Cuda na śniegu”. Otrzymałam go dzięki życzliwości Wydawnictwa Książnica, za co pragnę serdecznie podziękować. Już sam widok okładki wprowadził mnie w nastrój pełen zimowego ciepła i świątecznego uroku.

To jedna z tych książek, które obiecują magię jeszcze zanim otworzy się pierwszą stronę.
Z przyjemnością zanurzyłam się więc w historię pachnącą śniegiem, piernikiem i cichą nadzieją.
Czytałam, czując, jak powoli otula mnie jej niezwykły klimat.


Tego właśnie oczekuję od grudniowych lektur – subtelnego ukojenia i iskierki radości.
Dziękuję za możliwość wcześniejszego poznania tej opowieści w ramach egzemplarza recenzenckiego.
A teraz zapraszam Was do przeczytania moich wrażeń, które być może zachęcą Was do sięgnięcia po tę historię.




„Cuda na śniegu” to nie tylko książka. To opowieść o tęsknocie, miłości i o tym, że święta nie zawsze mają zapach choinki. Czasem mają zapach herbaty z imbirem, cichego westchnienia i drugiego człowieka, który po prostu- jest.


„Cuda na śniegu” to nie tylko tytuł. To obietnica.

Że nawet w najciemniejszy zimowy wieczór może spaść płatek nadziei.

Że nawet zranione serce może znowu bić.

I że czasem wystarczy uwierzyć, by cud naprawdę się wydarzył.





Czasem przychodzi taki wieczór, gdy cisza staje się naszym jedynym towarzyszem. Za oknem powoli opadają płatki śniegu, świat przykrywa się miękkim kocem z bieli, a my – z kubkiem gorącej herbaty w dłoniach -  szukamy w książce czegoś więcej niż tylko słów. Szukamy ciepła. Wspomnienia. Ukojenia. I wtedy trafiamy na historię, która zamiast krzyczeć - szepcze prosto do serca.

Tak właśnie było, kiedy sięgnęłam po „Cuda na śniegu” Joanny Szarańskiej. Już pierwszy dotyk książki sprawił, że serce zabiło szybciej. Wiedziałam, że to będzie opowieść inna niż wszystkie  - taka, która otuli jak ulubiony szalik w zimny poranek. I nie pomyliłam się. Okładka zachwyca samą sobą, a treść i wnętrze…czaruje.

To powieść, która nie tylko przenosi nas do świata bohaterów, ale też sprawia, że przystajemy na chwilę, by pomyśleć o własnym życiu, o swoich stratach i małych cudach, które zdarzają się każdego dnia – czasem niezauważone, a jednak zmieniające wszystko.

Joanna Szarańska po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać tak, jakby znała każdy sekret ludzkiego serca. Tym razem zabiera nas do miasteczka o urokliwej nazwie Cztery Mosty, gdzie pewnego listopadowego dnia w lokalnej gazecie pojawia się tajemnicze ogłoszenie: poszukiwani są spadkobiercy pensjonatu o wdzięcznej nazwie Bajka. I tak zaczyna się historia, w której przeszłość splata się z teraźniejszością, a magia Bożego Narodzenia przeplata się z bólem, tęsknotą i nadzieją.

 


Wraz z bohaterami wkraczamy do świata, w którym każdy nosi w sobie jakąś ranę. Aleksander-  mężczyzna, który po śmierci ukochanej żony zakopał świąteczne ozdoby i razem z nimi część swojego serca. Olga, Ania, Gizela, Waldemar, Pan Kot, Mikołaj… Każdy z nich ma własną historię, własne marzenia, własne ciche modlitwy, które wypowiada tylko w samotności. A jednak ich losy splatają się w sposób tak delikatny, że trudno oprzeć się wzruszeniu.

 

„Cuda na śniegu” to nie tylko opowieść o świętach. To książka o tym, że życie nie zawsze pachnie piernikiem, że czasem trzeba przejść przez mróz, by docenić ciepło. To historia o tym, że nawet kiedy wszystko wydaje się stracone – zawsze może wydarzyć się cud. Nie ten spektakularny, ale ten cichy, który zmienia wnętrze człowieka.

 


Szarańska pisze z niezwykłą empatią, jakby każdą stronę nasączała ludzkim doświadczeniem. Jej bohaterowie są z krwi i kości - uśmiechają się, płaczą, gubią i odnajdują siebie na nowo. Każde ich słowo ma znaczenie, a każda scena pulsuje emocjami. I to w książce jest bardzo widoczne.

 

Nie sposób też nie wspomnieć o warstwie wizualnej - o okładce, która już na pierwszy rzut oka przyciąga uwagę. Jest jak zaproszenie do świata, w którym śnieg skrzy się w świetle lampek, a w sercu tli się nadzieja. I do tego piękne barwione brzegi, które idealnie współgrają z okładką. Brawa dla grafika!

 

Czy to powieść świąteczna? I tak, i nie. Bo choć w tle migoczą choinki i słychać dzwonki sań, to nie one grają tu główną rolę. Główną rolę gra człowiek-ze swoim bólem, tęsknotą, potrzebą miłości i drugim oddechem, który czasem przychodzi dopiero wtedy, gdy naprawdę wierzymy, że wszystko jest już skończone.

 

Kiedy zamyka się tę książkę, trudno przejść nad nią do porządku dziennego. Zostaje w nas ciche wzruszenie, ciepły ślad na sercu i poczucie, że świat - mimo wszystko, wciąż potrafi być dobry.

 


Joanna Szarańska stworzyła powieść, która pachnie wspomnieniem, wzruszeniem i spokojem. „Cuda na śniegu” to nie tylko tytuł - to obietnica, że nawet w najchłodniejsze dni można znaleźć odrobinę światła.

To książka, którą się nie tylko czyta, ale czuje. I taka, do której z przyjemnością wraca się każdej zimy - by znowu uwierzyć w cuda. W moim odczuciu to najlepsza powieść Pisarki, którą mogłam przeczytać dzięki  uprzejmości Wydawnictwa Książnica.

Bardzo Wam polecam!


Katja

1 komentarz: