wtorek, 5 czerwca 2018

"Trzykrotka"- Anna Szczęsna


"Wiadomo, że raz jest lepiej, a raz gorzej. Było źle, prawda? To pora, by wreszcie wyjrzało słońce zza chmur i rozświetliło twoje ciemne, mętne myśli."*

Dobry wieczór!


Za chwil parę nastanie wieczór. A co za tym idzie, mój blog otwiera dla Was swoje wirtualne drzwi na oścież. Przy cichych nutach chilloutowej muzyki bardzo serdecznie zapraszam do  spotkania z wyjątkową książką pt."Trzykrotka". Brzmi tajemniczo? Zapewniam, że jeszcze  tylko przez chwilę! Zostańcie ze mną!



Jestem świeżo po lekturze kolejnej książki Pani Anny Szczęsnej pt. "Trzykrotka". Tekst spod pióra tej autorki miałam przyjemność oceniać całkiem niedawno, czytając Jej "Myśl do przytulenia".  Kilka słów na temat tej pięknej lektury znajdziecie tutaj.

Dziś jednak chciałabym się pochylić nad nieco inną  treścią. Długo zastanawiałam się, jakim formatem posłużyć się przy ocenie  "Trzykrotki" i postanowiłam swoje myśli ująć w punkty...no  może  nieco przewrotnie..... w trzy!




Po pierwsze: Siła przyjaźni

"Cieszyły się, że są razem. Zmieniły się. Wokół oczu pojawiły się siateczki subtelnych zmarszczek, policzki wysmuklały, ruchy stały się jakby ostrożniejsze, bardziej stonowane, nie przekrzykiwały się jak kiedyś. To już minęło. Otwierały nowy rozdział, nieplanowany i zaskakujący. Co je czekało?**


          W życiu każdego człowieka przychodzi taki czas kiedy na swojej drodze spotyka prawdziwego przyjaciela...A może spotkał go już wcześniej? Ale to właśnie ten czas, kiedy pisząc własną historię, tego przyjaciela nareszcie dostrzegamy.  Przekonują się o tym główne bohaterki powieści Pani Szczęsnej- Rozalia, Alicja i Łucja.  Losy tych kobiet będących już po " trzydziestce", krzyżują się ponownie w starej, toruńskiej kamiennicy. Remont mieszkania Alicji wymaga ogromnego nakładu pracy, a niejako przy jego okazji  bohaterki zmierzą  się z pewną tajemnicą. Jaka to tajemnica oraz  kto jest autorem tajemniczych malowideł umieszczonych na ścianach? Czy pomysł na który wpadają dziewczyny jest strzałem w dziesiątkę?  Monopol na te odpowiedzi posiada wyłącznie "Trzykrotka"!



Po drugie: Rodzic-Dziecko

"To bez sensu. Po co ma wydawać pieniądze na wynajem mieszkania? Niech tutaj poszuka normalnej pracy, jak tak bardzo chce coś zmienić. 
-Bronek, ty nic nie rozumiesz. Ona jest dorosła. To jej decyzja i musimy to uszanować"***

          Anna Szczęsna na kartkach  swojej powieści porusza problem więzi dziecko-rodzic oraz szeroko pojętej dorosłości. Nie przebierając w słowach, dla każdego rodzica dziecko pozostanie dzieckiem. Przy czym nieistotne jest, ile Ono aktualnie ma lat. Jednak z upływającym czasem trzeba podjąć niełatwe dla obu stron decyzje. Wielokrotnie rodzicom trudno pogodzić się z faktem, że jednak ich dziecko nagle staje się osobą dorosłą w pełnym znaczeniu tego słowa. Często ta dorosłość wiąże się z wyprowadzką,  nie rzadko również z ograniczeniem kontaktów z najbliższymi. Anna Szczęsna w "Trzykrotce" podkreśla, że zmiana relacji dziecko-rodzic wcale nie musi wyjść na niekorzyść dla obydwu osób, wręcz jest naturalna jak ewolucja. Jaki jest przepis na właściwe relacje dziecko-rodzic? Sięgnijcie po "Trzykrotkę"


Po trzecie: Nowe, lepsze jutro

"Ta z trudem budowana codzienność, próby odnalezienia się w nowej rzeczywistości,  wymyślenie siebie od nowa. To było trudne. I niechciane. Nikt jej nie zapytał, nie ostrzegł, była zła. Na siebie, za ślepotę i nienawiść, na los."****





          Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana... tak mówią. Ale w każdym powiedzeniu jest ziarenko prawdy. Każdy z nas w swoim życiu spotkał się z pewnym ryzykiem. Bo każde nowe doświadczenie, nowa, nieznana nam  rzeczywistość jest ryzykiem. Bo każdy  akt tworzenie jest równocześnie aktem niszczenia. A ryzyko bywa niebezpieczne. Czy należy się wtedy załamywać, zamknąć się w sobie i powiedzieć "nie dam rady"? Pozornie odpowiedz jest oczywista. Bohaterki powieści doskonale wiedzą co to znaczy niepewność. I mimo, że nie wszystko idzie po ich myśli, to nie tracą sił i chęci w realizacji swojego postanowienia.




To kilka moich myśli "nieuczesanych" które przybliżą i jestem pewna, że zachęcą do sięgnięcia po "Trzykrotkę". Ale gdyby nie to jest coś jeszcze. Oprócz ciekawej fabuły "Trzykrotka" zawiera również zawoalowany podtekst. Mianowicie, Anna Szczęsna na łamach swojej powieści porusza również problem szeroko pojętej promocji książek i samych  autorów. Jak wszyscy wiemy pisarze mają swoje konta na znanych portalach społecznościowych, a w sieci, mówiąc kolokwialnie jest "od metra" blogów poświęconych książkom. Mało tego, wchodząc na jakąkolwiek stronę internetowej księgarni czytelnik może przeczytać krótki opis danej książki.  Ale tu rodzi się pytanie. Czy w dzisiejszych czasach każda czytelniczka ma szansę dotrzeć do tych "internetowych dobroci". Czy każdy z nas ma dostęp do internetu i potrafi się nim posługiwać w sposób właściwy? A nawet jeśli tak, to czy nasze oczy nie zwracają się przypadkiem tylko w kierunku tych pisarzy, których nazwisko już gdzieś nam wpadło w oko, a tytuł "przebił" się przez tę informacyjną papkę?  Myślę, że po części tak jest.

Trzeba sobie postawić  bardzo ważne pytanie. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla tych autorów, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z pisarstwem? Bywa tak, że z czasem, z różnych przyczyn, książki sławnych pisarzy przestają trafiać w nasze czytelnicze gusta, mówiąc obiektywnie są po prostu pod pewnymi względami słabsze. Często to nie jakość a ilość wydanych przez autora tytułów bywa  ważniejsza.  Dodatkowo towarzyszący temu pijar, tylko zaostrza nasze oczekiwania i przygotowuje literackie kubki smakowe na coś naprawdę nieoczekiwanego. Otwórzmy się zatem też na innych i nie bójmy się smakować "nowego".  Przecież jest wiele młodych ( czytaj  "nowych") autorów, którzy dopiero zaczynają pisać i wydawać,a  ich powieści są równie ciekawe i literacko bardzo "świeże". One nas potrzebują,  bo same przecież nie wypłyną. Nikt ich nie dostrzeże na tym oceanie jakim jest rynek księgarski, jeśli to my ich nie wyłowimy i paradoksalnie, nie wrzucimy informacji o nich do "sieci". 

Pisarka w swojej  powieści wskazuje, że początki są trudne i to się tyczy każdej dziedziny. I to tylko od nas zależy czy uchylimy drzwi do naszych domowych biblioteczek zapraszając "świeże", jednak bardzo wartościowe myśli tych, którzy są na początku drogi zwanej pisarstwem.

Ja przeczytałam "Trzykrotkę" i zapewne nieraz do niej wrócę. Bo to powieść wyjątkowa, która opowiada o sile spełnienia marzeń, o ciężkiej pracy w drodze do sukcesu, o radości, ale także smutku i zwątpieniu. Ale, żeby nie było tak melancholijnie, to pragnę zaznaczyć, że na kartach powieści Anny Szczęsnej znajdziemy też aferę, tajemnicę, śledztwo, manipulacje i  nową miłość. Mam nadzieję, że będziecie wypatrywać tej pozycji na półkach księgarń  i bibliotek. Naprawdę warto! Ja polecam!!!




Przypisy:

*A. Szczęsna, "Trzykrotka", Wydawnictwo Kobiece, Białystok, 2018, s. 61.
**Tamże, s. 53-54.
***Tamże, s. 96.
****Tamże, s.110.



Pozdrawiam Was serdecznie,
Katja

Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki

Anna Szczęsna
"Trzykrotka"
Wydawnictwo Kobiece
str.367



2 komentarze:

  1. To,że do niej wrócisz, jest dla mnie wystarczającą rekomendacją.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie śliczne zdjęcia! Mam w planach tę książkę, czytam same pozytywy. Ostatnio z tego wydawnictwa przeczytałam też "Był sobie szczeniak Ellie" i również bardzo polecam <3

    OdpowiedzUsuń