Witajcie!!!
Dziś na moim blogu wyjątkowo nie będzie recenzji. Post taki jak ten będzie u mnie po raz pierwszy, ale mam nadzieję, że nie ostatni. Dziś pojawi się wywiad z pisarzem, a właściwie pisarką. Jesteście ciekawi tej osoby? Zostańcie ze mną.
*Zdjęcie pochodzi z prywatnego zbioru pisarki.
Bardzo dziękuję za możliwość wykorzystania go na moim blogu.
Długo myślałam nad tym czy zaproponowanie pisarzowi wywiadu jest w dobrym tonie? Zastanawiałam się, czy moje pytania nie będą zbyt osobiste, czy nie wejdę nimi zanadto w sferę prywatną. I najważniejsze- czy znajdzie się ktoś taki, kto da mi szansę i poświęci mi chociaż chwilę? Miałam to szczęście, że napotkałam na swojej drodze niesamowicie miłą, serdeczną i ciepłą osobę jaką jest Agnieszka Lis. A ponieważ właśnie dziś jej książka pt. "Huśtawka" ma premierę, to zapraszam Was na klimatyczne spotkanie z pisarką. Poczujcie się tu na blogu tak jakby Pani Agnieszka siedziała przed Wami i spędzała wyjątkowe chwile..Przyjmijcie ją ciepło...:)
Skąd czerpie Pani inspiracje do napisania powieści?
Zewsząd!
Zdradzę tajemnicę… Daleko stad, ale naprawdę daleko, w
tajemnym miejscu, do którego trzeba wiele dni iść piechotą, na pustyni, jest
tajemna studnia pomysłów. Każdy autor, pisząc książkę, musi udać się w
podróż, by zaczerpnąć z tej studni…
Tak na poważnie, to widzimy dokładnie to samo, co inni
ludzie. Żyjemy w tym samym świecie, dzieją się wokół nas takie same
rzeczy, sprawy toczą się takim samym biegiem. Być może tylko obserwujemy
baczniej, być może piszący – i w ogóle ludzie sztuki – mają ciut podwyższoną
wrażliwość. Widzimy więcej? Bardziej? Głębiej? Nie wiem.
Po prostu – jest pomysł, iskra, chwytam, rozwijam. Czasami z
zadowoleniem, czasami porzucam myśl, pozwalam jej uciec. Rzadko zapisuję
takie „iskry”. Jeśli nie zachowała się w mojej pamięci – nie była
warta zapamiętania. Jeśli jednak siedzi, powraca, rozwija się… o tak,
wtedy jest to coś, nad czym warto się pochylić.
Czy ma Pani bohatera, którego Pani nie lubi, a pasował do
fabuły lub wręcz był niezbędny?
Mam wielu takich bohaterów! Nie lubię Małgośki z
Jutro będzie normalnie. Miałabym ochotę krzyknąć – kobieto, ogarnij się!
Nie lubię Moniki z Pozytywki. A nawet i Renata z Karuzeli mnie trochę
wkurza. I Czytelnika też ma denerwować.
Bohater nie jest, moim zdaniem, po to, żeby się z nim w
pełni zgadzać. Jego rola w powieści, w moim rozumieniu jest inna – powinien
skłaniać do refleksji. Jego postępowanie powinno (w szczytnym
założeniu) wzbudzić w Czytelniku – może bunt, może złość, a na
pewno zastanowienie.
Czy jest taka powieść, którą trudno było napisać i czy ona
już się ukazała?
Każdą powieść pisze mi się trudno. Za każdym
razem biję się ze słowami, wyrzucam je z tekstu, szukam tych właściwych,
właściwszych. I za każdym razem mam wrażenie, że to jeszcze nie to, że
można lepiej. Że można użyć jeszcze mniej słów, skondensować
wypowiedź bardziej.
Żeby nie zwariować – w pewnym momencie po prostu mówię stop.
Rozumowo, bo serce chciałoby pracować dalej. Gdybym jednak słuchała
porywów pisarskiej duszy, do końca życia pisałabym jedną książkę, a nie wydała
nic ;-)
Najtrudniejszą dla mnie książką były Latawce. Siedem
razy zaczynałam pisać tę powieść, szukając odpowiedniej narracji. To
historia autentyczna, nie mogłam więc dowolnie kształtować materii fabularnej.
Los bohatera był dla mnie wstrząsający, uznałam więc, że
nie można tej książki napisać w prostej trzecioosobowej narracji.
Zresztą, i Karuzela była trudna, chociaż jest
historią fikcyjną, to jednak zainspirowaną prawdziwym życiem. I Huśtawka,
w której borykałam się z wymyśloną przez siebie narracją…
Ale - czy warto byłoby pisać łatwe książki?
Czy Pani bohatera mogę spotkać na ulicy tzn. czy wzorowała
się Pani na kimś ze świata realnego?
W Latawcach bohater jest realny. Można spotkać Go na
ulicy, chociaż ustaliliśmy, że Jego personalia nie
zostaną upublicznione.
A pozostałych? Oczywiście! Chociaż to postaci fikcyjne, to
przecież czerpię z życia. Z codzienności. Inspiruję się żywymi
ludźmi, przetwarzam ich zachowania. W pewnym sensie każdy może być, a może
nawet i jest bohaterem moich książek ;-)
Z literaturą jakich autorów spędza Pani swój wolny
czas?
Czytam dużo – i bardzo różne gatunki. Często wracam do
klasyki. Często sięgam po literaturę piękną. Czytam także obyczaj, by wiedzieć,
co się dzieje „w branży”. Odpoczywam przy kryminale.
Gdybym mogła, nie rozstawałabym się z książką.
A mówiąc szczerze – nie rozstaję się. Zawsze
mam książkę ze sobą, nawet, gdy jadę do pracy ;-)
Czy czytanie „konkurencji” jest niebezpieczne według
Pani?
Czytanie niebezpieczne?
Czytanie jest najlepszym zajęciem, jakie wymyśliła
ludzkość.To nie ja jestem taka mądra, to powiedziała Wisława Szymborska.
Dokładnie: „Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość
wymyśliła.”
Rozumiem, że „niebezpieczeństwem” mogłaby być próba
(nieświadoma?) kopiowania stylu innego autora… Od tego jednak mamy
pisarskie głowy, aby tego nie robić. A przynajmniej starać się unikać.
Czytanie wzbogaca, pokazuje nowe kierunki,
inspiruje.
Nie wyobrażam sobie życia bez czytania, tego krytycznego i
tego zachwyconego.
Czy lubi Pani huśtawki...?
A czy jest ktoś, kto nie lubi? Uwielbiam! Do dziś, gdy jadę
z dziećmi na plac zabaw (a mam już dość duże dzieci… ;-) to siadam tam na
huśtawce. Życie jest przecież huśtawką emocji i zdarzeń, nie można nie lubić życia...
Pani Agnieszko - bardzo dziękuję za rozmowę.
Katja
Bardzo ciekawa rozmowa.:)
OdpowiedzUsuńWow. Świetnie zadane pytania i piękne odpowiedzi. Gratuluję Pani Agnieszce nowej książki a tobie Katju wywiadu.
OdpowiedzUsuń