Witajcie!
Po raz kolejny miałam
możliwość zanurzyć się w głębokich, poruszających refleksjach Ewa Woydyłło –
cenionej psycholożki i specjalistki terapii uzależnień. Tym razem, dzięki
uprzejmości Wydawnictwo Literackie, trafiła do mnie wyjątkowa książka – „Cztery
pory roku z Ewą Woydyłło. Przewodnik po codzienności.” To publikacja
dopracowana zarówno pod względem treści, jak i formy. Pięknie wydana,
elegancka, zachęca, by do niej wracać. Jej konstrukcja opiera się na rytmie
natury – teksty zostały podzielone na cztery pory roku, a każda z nich niesie
inny rodzaj refleksji, emocji i życiowych wskazówek. Zapraszam do lektury moich
przemyśleń.
Wiosna – czas przebudzenia
Wiosna jest tu momentem
odrodzenia i wewnętrznego rachunku sumienia. To czas, gdy – podobnie jak
przyroda – możemy spojrzeć na siebie świeżym okiem. Zobaczyć, co w nas
dojrzewało, co warto pielęgnować, a z czego należałoby zrezygnować. Autorka
przypomina, że czasem wystarczy drobiazg – spacer w słońcu, kilka świadomych
oddechów, rozmowa niezwiązana wyłącznie z obowiązkami – by poczuć realną
zmianę. Zachęca do ograniczania tego, co nam nie służy, i do większej troski o
relacje oraz zdrowie psychiczne. To także moment przyjrzenia się własnym
schematom myślenia i uczenia się dostrzegania małych szczęść, które budują
codzienny optymizm.
Lato – relacje i radość
Lato przynosi temat
bliskości – szczególnie rodzinnej. To czas wspólnego odpoczynku, planów,
wyjazdów, ale też wyzwań, bo nie każda chwila wygląda jak z wakacyjnej
pocztówki. Autorka przypomina, jak ważny w naszym życiu jest śmiech – budzi
kreatywność, pomaga nabrać dystansu, rozbraja napięcie i gniew. Zachęca także
do rozwijania pasji i pielęgnowania hobby. Czy dajemy sobie przestrzeń na coś
tylko dla siebie? Czy potrafimy cieszyć się prostymi czynnościami? To właśnie
te drobne elementy wzmacniają naszą równowagę.
Jesień – refleksja i dojrzałość
Jesień w książce to czas
głębszej zadumy nad przemijaniem, smutkiem i lękiem egzystencjalnym. Autorka
nie unika tematów trudnych. Pisze o napięciach w relacjach rodzinnych, o
starości, śmierci i doświadczeniu żałoby. To sprawy, które prędzej czy później dotykają
każdego człowieka. A jednak opisane są z wyczuciem i spokojem. Nie ma tu
dramatyzowania – jest oswajanie tego, co budzi niepokój.
Znajdziemy również
konkretne wskazówki: jak uwolnić się od ciężaru dawnych krzywd, jak zawalczyć o
zdrowie, dlaczego warto stworzyć listę dobrych wspomnień i jak nie pozwolić, by
przeszłe nieszczęścia definiowały naszą teraźniejszość. Szczególnie mocno wybrzmiewa
tu wdzięczność – jako codzienna praktyka wzmacniająca wewnętrzną siłę.
Zima – ciemność i światło jednocześnie
Zima w książce ma wymiar
podwójny. Z jednej strony kojarzy się z ciemnością, krótkimi dniami i
wyciszeniem. Z drugiej – to czas ciepła domowego ogniska, długich wieczorów
spędzanych blisko siebie i przygotowań do świąt.
Grudzień to rodzinne
spotkania i radość świętowania. Dla wielu z nas to również presja spełniania
oczekiwań – swoich i cudzych. Dla innych bywa to czas samotności czy trudnych
emocji. Styczeń przynosi podsumowania i nowe otwarcie – nadzieję na zmianę, pytania
o to, czy damy radę wytrwać w postanowieniach, czy starczy nam konsekwencji. To
moment wiary, ale i wątpliwości.
Luty z kolei kieruje
uwagę ku miłości – nie tylko tej romantycznej, symbolicznie związanej z
walentynkami, lecz także tej codziennej, obecnej w relacjach międzyludzkich.
Autorka skłania do refleksji: czy potrafimy być wdzięczni drugiemu człowiekowi?
Czy umiemy przepraszać i przebaczać? Co naprawdę oznacza przebaczenie? Jak
wygląda nasza komunikacja – czy jesteśmy szczerzy, czy potrafimy stawiać
granice?
W tej części pojawia się
także temat szczęścia. Każdy z nas definiuje je inaczej. A czym jest jego
przeciwieństwo – nieszczęście? Co dzieje się z nami, gdy doświadczenie
nieszczęścia wkracza w nasze życie? Autorka zachęca, by o tych sprawach mówić
głośno – przede wszystkim samemu do siebie. Bo świadomość własnych emocji i
potrzeb jest pierwszym krokiem do wewnętrznej równowagi.
Przez całą książkę
przewija się jedno ważne przesłanie: bądź swoją sojuszniczką, nie rywalką. To
zaproszenie do akceptacji siebie, do wiary w swoje możliwości, do dania sobie
czasu. Mamy tylko dziś – i to właśnie dziś możemy zrobić coś dobrego dla siebie.
„Cztery pory roku z Ewą
Woydyłło” to nie jest książka do przeczytania jednym tchem. To codziennik,
przewodnik i zbiór myśli, do których wraca się w chwilach zwątpienia, smutku,
ale też radości. To książka, która powinna znaleźć swoje miejsce w domowej
biblioteczce – jako wsparcie, inspiracja i przypomnienie, że życie, w każdej
swojej odsłonie, ma sens.
Z całego serca polecam tę
publikację i dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za możliwość jej przeczytania.
Katja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz