wtorek, 24 lutego 2026

"Cztery pory roku z Ewą Woydyłło. Przewodnik po codzienności"- Ewa Woydyłło.

 Witajcie!


Po raz kolejny miałam możliwość zanurzyć się w głębokich, poruszających refleksjach Ewa Woydyłło – cenionej psycholożki i specjalistki terapii uzależnień. Tym razem, dzięki uprzejmości Wydawnictwo Literackie, trafiła do mnie wyjątkowa książka – „Cztery pory roku z Ewą Woydyłło. Przewodnik po codzienności.” To publikacja dopracowana zarówno pod względem treści, jak i formy. Pięknie wydana, elegancka, zachęca, by do niej wracać. Jej konstrukcja opiera się na rytmie natury – teksty zostały podzielone na cztery pory roku, a każda z nich niesie inny rodzaj refleksji, emocji i życiowych wskazówek. Zapraszam do lektury moich przemyśleń.




 

Wiosna – czas przebudzenia

 

Wiosna jest tu momentem odrodzenia i wewnętrznego rachunku sumienia. To czas, gdy – podobnie jak przyroda – możemy spojrzeć na siebie świeżym okiem. Zobaczyć, co w nas dojrzewało, co warto pielęgnować, a z czego należałoby zrezygnować. Autorka przypomina, że czasem wystarczy drobiazg – spacer w słońcu, kilka świadomych oddechów, rozmowa niezwiązana wyłącznie z obowiązkami – by poczuć realną zmianę. Zachęca do ograniczania tego, co nam nie służy, i do większej troski o relacje oraz zdrowie psychiczne. To także moment przyjrzenia się własnym schematom myślenia i uczenia się dostrzegania małych szczęść, które budują codzienny optymizm.

 



Lato – relacje i radość

 

Lato przynosi temat bliskości – szczególnie rodzinnej. To czas wspólnego odpoczynku, planów, wyjazdów, ale też wyzwań, bo nie każda chwila wygląda jak z wakacyjnej pocztówki. Autorka przypomina, jak ważny w naszym życiu jest śmiech – budzi kreatywność, pomaga nabrać dystansu, rozbraja napięcie i gniew. Zachęca także do rozwijania pasji i pielęgnowania hobby. Czy dajemy sobie przestrzeń na coś tylko dla siebie? Czy potrafimy cieszyć się prostymi czynnościami? To właśnie te drobne elementy wzmacniają naszą równowagę.

 




Jesień – refleksja i dojrzałość

 

Jesień w książce to czas głębszej zadumy nad przemijaniem, smutkiem i lękiem egzystencjalnym. Autorka nie unika tematów trudnych. Pisze o napięciach w relacjach rodzinnych, o starości, śmierci i doświadczeniu żałoby. To sprawy, które prędzej czy później dotykają każdego człowieka. A jednak opisane są z wyczuciem i spokojem. Nie ma tu dramatyzowania – jest oswajanie tego, co budzi niepokój.

 



Znajdziemy również konkretne wskazówki: jak uwolnić się od ciężaru dawnych krzywd, jak zawalczyć o zdrowie, dlaczego warto stworzyć listę dobrych wspomnień i jak nie pozwolić, by przeszłe nieszczęścia definiowały naszą teraźniejszość. Szczególnie mocno wybrzmiewa tu wdzięczność – jako codzienna praktyka wzmacniająca wewnętrzną siłę.

 

Zima – ciemność i światło jednocześnie

 

Zima w książce ma wymiar podwójny. Z jednej strony kojarzy się z ciemnością, krótkimi dniami i wyciszeniem. Z drugiej – to czas ciepła domowego ogniska, długich wieczorów spędzanych blisko siebie i przygotowań do świąt.

 


Grudzień to rodzinne spotkania i radość świętowania. Dla wielu z nas to również presja spełniania oczekiwań – swoich i cudzych. Dla innych bywa to czas samotności czy trudnych emocji. Styczeń przynosi podsumowania i nowe otwarcie – nadzieję na zmianę, pytania o to, czy damy radę wytrwać w postanowieniach, czy starczy nam konsekwencji. To moment wiary, ale i wątpliwości.

 

Luty z kolei kieruje uwagę ku miłości – nie tylko tej romantycznej, symbolicznie związanej z walentynkami, lecz także tej codziennej, obecnej w relacjach międzyludzkich. Autorka skłania do refleksji: czy potrafimy być wdzięczni drugiemu człowiekowi? Czy umiemy przepraszać i przebaczać? Co naprawdę oznacza przebaczenie? Jak wygląda nasza komunikacja – czy jesteśmy szczerzy, czy potrafimy stawiać granice?

 

W tej części pojawia się także temat szczęścia. Każdy z nas definiuje je inaczej. A czym jest jego przeciwieństwo – nieszczęście? Co dzieje się z nami, gdy doświadczenie nieszczęścia wkracza w nasze życie? Autorka zachęca, by o tych sprawach mówić głośno – przede wszystkim samemu do siebie. Bo świadomość własnych emocji i potrzeb jest pierwszym krokiem do wewnętrznej równowagi.

 

Przez całą książkę przewija się jedno ważne przesłanie: bądź swoją sojuszniczką, nie rywalką. To zaproszenie do akceptacji siebie, do wiary w swoje możliwości, do dania sobie czasu. Mamy tylko dziś – i to właśnie dziś możemy zrobić coś dobrego dla siebie.

 

„Cztery pory roku z Ewą Woydyłło” to nie jest książka do przeczytania jednym tchem. To codziennik, przewodnik i zbiór myśli, do których wraca się w chwilach zwątpienia, smutku, ale też radości. To książka, która powinna znaleźć swoje miejsce w domowej biblioteczce – jako wsparcie, inspiracja i przypomnienie, że życie, w każdej swojej odsłonie, ma sens.



 

Z całego serca polecam tę publikację i dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za możliwość jej przeczytania.


Katja

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz