środa, 17 kwietnia 2024

"Lucyna. Zerwana nić"- Anna Stryjewska

  Witajcie,

dzisiaj chciałabym Was zainteresować pewną książką, którą niedawno skończyłam czytać. Nakładem Wydawnictwa Szara Godzina” ukazała się  najnowsza  Anny Stryjewskiej „Lucyna. Zerwana nić”. Wydawnictwu bardzo dziękuję za przysłany do recenzji egzemplarz, a Was zapraszam do zapoznania się z bohaterami powieści. Dodam, że opisana historia nie jest fikcją literacką tylko zdarzyła się naprawdę. Być może wielu czytelników odnajdzie w treści wiele podobieństw do zdarzeń, przeżyć swoich krewnych i bliskich, którzy zdeterminowani by żyć lepiej w różny sposób opuszczali, uciekali z Polski na Zachód.




„[…] mówią, że córki powielają błędy swoich rodziców”

 


Lucyna jest jedną z czterech córek Urszuli Terkowskiej, kobiety bezkrytycznie zakochanej w swoim mężu muzyku- artyście. Niestety też alkoholiku. Urszula mimo trzyzmianowej pracy w fabryce z trudem wiąże swoje marne finanse, a rzadko rzucane, nieprzepite przez męża pieniądze niewiele poprawiają rodzinną, materialną sytuację. Lucyna dorasta, zakochuje się z wzajemnością w Julku Majewskim, chłopaku bardzo przystojnym ale czy rozważnym !?


Biorą ślub, później rodzi się Kinga. Julian by polepszyć byt rodzinie przedostaje się do zachodnich Niemiec, gdzie trafia do więzienia. Lucyna rzuca w miarę spokojne życie w Łodzi  i z pomocą zauroczonego nią fałszerza dokumentów Wojtka  i swoją półtoraroczną córką rusza na Zachód by próbować uwolnić męża z więzienia. Niestety codzienna rzeczywistość tułaczego życia nijak się ma do jej wyobrażeń o tej wymarzonej przez wielu krainie dobrobytu od Niemiec zaczynając na stanach Zjednoczonych kończąc. Co przeżyła Lucyna w swej wędrówce i jak skończył się jej exodus w pogoni za miłością życia przeczytacie w powieści „Lucyna. Zerwana nić.”

 


Anna Stryjewska ujęła w słowa i spisała historię, której bohaterami mogłoby być wielu naszych rodaków, którzy w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku decydowali się na opuszczenie Polski, tułali się po obozach m.in. w Niemczech, Austrii,  by później osiedlić się  w tychże krajach, bądź tez wyjechać do Kanady czy USA. Opisała miejsca, w których żyli uchodźcy nim otrzymali pracę i mieszkanie.

Z całym pietyzmem oddała klimat robotniczej Łodzi z lat 70 – tych i 80 -tych, szare  ulice, puste sklepowe półki, towary spod lady, łapówkarstwo, czarny rynek … Ale pokazała też siłę miłości, dla której Lucyna zostawiła biedne ale w miarę bezpieczne życie, dla której Urszula wybaczała zdrady, pijaństwo swojego męża bawidamka. I wreszcie siłę namiętności i pragnienia bycia za wszelką cenę z ukochaną osoba. Stryjewska doskonale operowała emocjami, jakich doświadczali bohaterowie, przede wszystkim Lucyna. Trudne wybory i decyzje, samotność, zawiedzione nadzieje ,rozczarowania to tylko niektóre z nich. Na początku nośnikiem większości tych przeżyć  była miłość, ale  pod koniec jej tułaczego, niebezpiecznego życia doszła złość, obawa  o życie swoje i dziecka, pragnienie powrotu do życia biednego ale w śród swoich w Polsce.

 


Nie wiem czy mam rację ale największą wartością tej powieści jest historyczna prawda o trudach jakie ponosili Polacy szukający swojego szczęścia na Zachodzie. Bo większość z nas widzi i zazdrości tym, którzy zostali na Zachodzie tego „happy end-u” w szerokim znaczeniu tego słowa ale to co było po drodze tego nie wiedzą … No bo rzadko kto, jeśli w ogóle przyznaje się do tego co przeżył nim osiągnął to przysłowiowe „American dream”, czyli dorobił się, doznał szczęścia w zachodnim stylu.

 



Wielkie słowa uznania dla pani Bożenki (książkowej Lucyny ), Jej mamy za to, że podzieliła się swoimi wspomnieniami z Autorką. Autorce zaś za pełne emocji, wierne odzwierciedlenie losów Lucyny, Juliana, Wojtka, za pokazaną solidarność większości rodaków na obczyźnie .

Uważam, że Anna Stryjewska napisała bardzo wartościową powieść, którą powinni przeczytać wszyscy a zwłaszcza Ci, którzy pamiętają tamte lata. Serdecznie polecam!


Katja


3 komentarze: