Witajcie!
Dzisiaj Wasza uwagę
chciałabym skierować na powieść, którą jakiś czas temu otrzymałam do recenzji
od Wydawnictwa Filia. Mam tu na myśli najnowszą powieść Joanny Tekieli pt. „Właściwa
stacja”. Dzisiejszą recenzję chciałabym poświęcić tej historii. Zapraszam.
Zanim jednak przejdę do meritum
chciałabym podkreślić, że spotkanie z bohaterami kolejnej już książki Joanny
Tekieli było dla mnie szczególne. Twórczość Autorki od dawna gości w mojej
bibliotece, choć nie zawsze miałam okazję czytać jej książki w kolejności. Tym
razem jednak poczułam, jakbym wracała do czegoś znajomego, a jednocześnie
odkrywała coś zupełnie nowego.
Główną bohaterką powieści
jest Wanda -kobieta po pięćdziesiątce,
stojąca na rozdrożu życia. Poznajemy ją w chwili trudnej i przełomowej, gdy
kończy się jej wieloletnie małżeństwo, naznaczone zdradą. To moment, w którym
wszystko, co dotąd było pewne i uporządkowane, rozpada się na kawałki. Wanda
musi na nowo zdefiniować siebie, nie
tylko jako żonę czy matkę dorosłych córek, z którymi relacje bywają
skomplikowane, ale przede wszystkim jako kobietę, która wciąż ma prawo marzyć.
Jej życie przypomina rozsypane puzzle - fragmenty codzienności, emocji i wspomnień,
które trzeba ułożyć od początku. I właśnie w tym procesie odnajdywania siebie
pojawia się coś nieoczekiwanego, a mianowicie kurs komputerowy. Niby drobiazg, zwyczajna
decyzja, a jednak to właśnie on staje się symbolicznymi drzwiami do nowego
świata głównej bohaterki. Świata, w którym Wanda zaczyna odkrywać nie tylko
technologię, ale i własne możliwości.
Z czasem coraz śmielej sięga po więcej- zakłada profil w mediach społecznościowych,
poznaje nowych ludzi, otwiera się na relacje. W jej życiu pojawia się
tajemnicza Nicola, a także inni bohaterowie, którzy wnoszą ciepło, wsparcie i
nowe spojrzenie na to, czym jest bliskość. Szczególnie poruszająca jest relacja
z sąsiadem Wojtkiem – delikatna, naturalna, budowana na codzienności i
wzajemnym zrozumieniu.
„Właściwa stacja” to powieść o zmianie, ale też o odwadze. O tym,
że nawet gdy życie boleśnie nas zatrzymuje, wciąż możemy ruszyć dalej – może
wolniej, może ostrożniej, ale jednak. To także opowieść o nas samych - o potrzebie zatrzymania się i spojrzenia w
głąb, by zrozumieć, co naprawdę jest dla nas ważne. Autorka subtelnie
przypomina, że nie możemy rezygnować z siebie kosztem innych, bo tylko będąc w
zgodzie z samym sobą, jesteśmy w stanie budować prawdziwe, szczere relacje.
Nie brakuje tu również refleksji nad przemijaniem.
Wątek choroby i śmierci jednego z bohaterów przypomina, jak kruche jest życie i
jak łatwo zapominamy o tym, co naprawdę ważne. W codziennym biegu często
odkładamy bliskość „na później”, nie zdając sobie sprawy, że to „później” może
nigdy nie nadejść. Joanna Tekieli w swojej powieści delikatnie, ale stanowczo
otwiera oczy czytelnikom - na ich relacje, na obecność drugiego
człowieka, na wartość chwili.
„Właściwa stacja” to w moim odczuciu opowieść pełna
ciepła i nadziei, ale też prawdy o życiu- tej nie zawsze łatwej, czasem
bolesnej, a jednak pięknej w swojej autentyczności. To książka, która
przypomina, że nawet gdy wydaje nam się, że wszystko już za nami, los potrafi
nas jeszcze zaskoczyć. I że czasem właśnie wtedy zaczyna się coś najważniejszego.
Joanna Tekieli zaskoczyła mnie tą historią - jej
głębią, dojrzałością i emocjonalną szczerością. To jedna z tych powieści, które
zostają w sercu i wracają do nas w najmniej oczekiwanych momentach. Dlatego jeśli
szukacie historii prawdziwej, życiowej i pełnej nadziei - takiej, która
przypomina, że każdy z nas może jeszcze odnaleźć swoją drogę – sięgnijcie po tę
książkę. Być może i dla Was okaże się właściwą stacją.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Filia.
Polecam,
Katja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz