Witajcie!
Dzisiejszą recenzję rozpocznę od
pytania. Czy kiedykolwiek jedliście ciasto lawendowe? Jeśli nie-, tak jak ja-
ta książka jest dla Was. Nie tylko pozwoli Wam na miłe spędzenie czasu, ale
pobudzi Wasze kubki smakowe.
Brzmi ciekawie, brzmi intrygująco? Zostańcie dzisiaj ze mną!
Niewiele jest takich książek,
które już od pierwszego spojrzenia zapowiadają historię pełną czułości i głębi.
„Warmiński ogród wspomnień” autorstwa Małgorzata Mikos, który otrzymałam dzięki
uprzejmości Wydawnictwo Dobre Strony, okazał się właśnie taką opowieścią:
niezwykle subtelną, nostalgiczną i poruszającą najczulsze struny serca. Już
sama okładka – piękna, delikatna, ale jednocześnie pełna kolorów, staje się
pierwszym przewodnikiem po tej historii. Zaprasza do świata Leny, młodej
kobiety, która opuszcza rodzinne strony, by szukać szczęścia w Warszawie.
Wydaje się, że dom zostawia za sobą – jakby był tylko miejscem na mapie,
punktem w przeszłości. Jednak życie szybko pokazuje, że od domu nie da się tak
po prostu uciec.
Bo czym właściwie jest dom? Czy
to tylko cztery ściany, dach i okna, które chronią przed światem? A może dom to
przestrzeń, do której chce się wracać, nawet jeśli powrót boli? Dla mnie dom to
przede wszystkim ludzie. To rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, znajomi. To zapach
ziół w ogrodzie, skrzypienie drewnianej podłogi, ciepły wiatr muskający twarz.
To wspomnienia, które, mimo, że czasem bywają trudne budują naszą tożsamość.
Lena wraca na Warmię po życiowym
kryzysie, by uporządkować rodzinny dom. Wraca z wątpliwościami i poczuciem
niedopełnienia – nie było jej przy najbliższych w ich ostatnich chwilach. Musi
zmierzyć się odwiedzeniem spoczynku zmarłych, czyli cmentarzem, z ciszą pustych
pokoi, z tajemnicami przeszłości. Dom otwiera się przed nią jak księga pełna
niedopowiedzianych historii. I od tego momentu właściwie rozpoczyna się fascynująca
historia napisana przez Małgorzatę Mikos.
Szczególnie poruszył mnie wątek
odnalezionych starych listów, ukrytych w domu babki. To one stają się kluczem
do odkrycia rodzinnych sekretów i pokazują, jak przeszłość potrafi kształtować
teraźniejszość, dopóki nie zostanie oswojona. Te fragmenty nadają historii
głębi, a jednocześnie sprawiają, że mimo lekkiego, przyjemnego stylu, powieść
dotyka naprawdę poważnych emocji. Uświadamiają, że każda rodzina niesie własny
bagaż doświadczeń, a pojednanie i wybaczenie są drogą do prawdziwej wolności i
spokoju.
Autorka w swojej powieści podkresla, że dom to nie
tylko miejsce narodzin. Czasem tworzą go ludzie, którzy nie są naszą
biologiczną rodziną – przyjaciele, sąsiedzi, ci, którzy podają rękę w trudnym
momencie. Dom może być wspólnotą serc. Może być przestrzenią, w której uczymy
się wybaczać – innym i sobie.
Proza Małgorzata Mikos urzeka
subtelnością i niezwykłą malarskością opisów. Każda scena tętni zmysłowością –
niemal czujemy aromat ziół unoszący się w ogrodzie, słyszymy delikatny szelest
liści i dajemy się otulić spokojnej, sielskiej atmosferze Warmii. Narracja
toczy się łagodnym rytmem, ale pod jej powierzchnią pulsują silne, autentyczne
emocje. To historia o pojednaniu – z przeszłością, z bliskimi, z własnym
sercem. O odwadze powrotu w miejsca trudne, bolesne, lecz konieczne, by na nowo
odnaleźć sens i utracone szczęście.
Dodatkowo muszę przyznać, że
książka jest bardzo dopracowana. Zarówno styl, jak i fabuła są spójne i
przemyślane, dzięki czemu czyta się ją z prawdziwym zainteresowaniem – od
pierwszej do ostatniej strony nie sposób oderwać się od historii Leny. Ale nie
tylko Leny. W powieści Małgorzaty Mikos spotkamy innych bohaterów, którzy będą odgrywać
ważną rolę dla fabuły.
To moje pierwsze spotkanie z
twórczością autorki, lecz już wiem, że nie ostatnie. „Warmiński ogród
wspomnień” zostawia w czytelniku ciepło, spokój i refleksję. Pozwala zwolnić,
zatrzymać się na moment w codziennym pędzie i – podobnie jak Lena – zajrzeć w
głąb siebie oraz własnych wspomnień.
Jeśli pragniecie odkryć, jak
potoczą się dalsze losy Leny, kim naprawdę okaże się dla niej Jan i jakie
tajemnice skrywa rodzinny dom, koniecznie sięgnijcie po tę powieść. To piękna,
poruszająca opowieść, którą szczerze i z całego serca polecam.
Dziękuję Wydawnictwo Dobre Strony
za możliwość spędzenia tak wartościowego czasu z książką, która przypomina, że
najważniejsze podróże odbywają się nie w przestrzeni, lecz w głąb własnej
duszy.
Polecam,
Katja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz