niedziela, 28 kwietnia 2024

"Piąty Król"-Anna J. Szepielak

 

Witajcie,

dzisiaj chciałabym się podzielić opinią o pewnej powieści, która na długo pozostanie w mojej pamięci. Recenzja powstała przy współpracy z Wydawnictwem Filia, któremu bardzo dziękuję za otrzymany egzemplarz recenzencki.



Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Niby truizm, ale w przypadku książki Anny J. Szepielak pt. „Piąty król” truizm jak najbardziej na miejscu. Czytałam pierwszy tom cyklu „Serce w koronie” z „pewną taką nieśmiałością”, ale w miarę zagłębiania się w średniowiecze Jagiellonów odkrywałam, jak ciekawie może być napisana powieść historyczna na podstawie biografii monarchy. Z rosnącą więc niecierpliwością oczekiwałam na drugi tom serii. I oto jest – świeżutka, pachnąca farbą drukarską historia w pigułce. Czekałam tylko na nastanie wieczoru, aby móc w zaciszu domowych pieleszy oddać się lekturze.




Autorka umiejscawia tło powieści na początku XVI wieku. Renesans powoli zastępuje średniowiecze a u naszych bohaterów poważne zmiany. Książę Zygmunt, tytułowy piąty król w talii kart, powoli zaczyna sam kierować swym życiem i życiem innych. Zostaje władcą Śląska i zaczyna przeprowadzać reformy mające na celu poprawę życia jego poddanych. We własnym życiu też zachodzą poważne zmiany. Znana z pierwszego tomu Katarzyna objawia nam się jako stateczna matka trojga królewskich dzieci ale jednocześnie ta, która będzie musiała usunąć się w cień przed nieuniknionym. A nieuniknionym jest małżeństwo jej Zygmunta z kobietą, która ma dać Koronie upragnionego potomka z prawego łoża.




Wśród szlachty i dworzan otaczających księcia zawiązują się koalicje mające na celu osiągnięcie korzyści własnych, niekoniecznie tożsamych z korzyściami monarchii. Zaczynają się spiski i knowania, które chwilami przypominają naszą szarą rzeczywistość. A w tym wszystkim musi odnaleźć się książę Zygmunt, który, trochę wbrew sobie, zostaje wyniesiony na tron Polski. Musi pogodzić swoje życie prywatne z coraz większą ilością obowiązków, które spadają na niego jako na władcę Polski.

Czytałam tę książkę jakbym była w samym centrum wydarzeń dziejących się na kartach powieści. Byłam z bohaterami w trakcie ich radosnych chwil, jak i w bolesnych momentach. A ci nakreśleni są bardzo dobrze. Każdy może znaleźć sobie ulubioną postać i kibicować jej w trakcie rozwoju akcji (mnie najbardziej przypadł do gustu Stańczyk – jego cięty humor i trzeźwe spojrzenie na otaczającą go rzeczywistość). A ta biegnie wartko, kilkukrotnie tylko zwalniając, aby pochylić się nad ważniejszym aspektem życia bohaterów. Całość podzielona została prze autorkę na pięć dużych rozdziałów z „podrozdziałami” w środku. Dzięki takiemu zabiegowi możemy swobodnie czytać książkę,  wiedząc że nie stracimy wątku w przypadku konieczności oderwania się od czytania. A oderwać się jest niezmiernie ciężko, wierzcie mi.




Powoli za oknem słońce i wyraźnie dodatnia temperatura wygrywają z wydającą ostatnie tchnienia zimą. To zaś oznacza, że śmiało możecie wziąć „Piątego króla” do torebki, plecaka i leżąc na kocu w promieniach słońca podążać z orszakiem Zygmunta poprzez kręte drogi historii. Z niecierpliwością czekam, kiedy autorka uszczęśliwi nas kolejną powieścią spod znaku korony, jabłka i berła.



Polecam,


Katja

1 komentarz: