Witajcie,
Za kilka dni rozpoczną
się matury, a potem nadejdzie czas podejmowania życiowych decyzji – co dalej
zrobić ze swoim życiem, jaką uczelnię wybrać… Przed takim dylematem stoją
bohaterki książki pt. ”Nie nazywaj tego
miłością” autorstwa Marii Madej, wydanej przez Wydawnictwo Filia, któremu
bardzo dziękuję za egzemplarz przesłany do recenzji. Premiera tej powieści
niebawem, bo już jutro, 29.04.2026r. Dlatego dzisiaj zapraszam Was na moje
przedpremierowe odczucia po lekturze.
Na krakowskim Rynku, u
stóp pomnika Adama Mickiewicza, spotykają się trzy przyjaciółki: Patrycja,
Karolina i Lena. Są u progu dorosłego życia. Każda z nich ma marzenia związane
z wyborem zawodu, który po ukończeniu studiów pozwoli im realizować swoje pasje
i zarabiać na życie. Patrycja wybiera się na Uniwersytet Gdański, gdzie chce
studiować dziennikarstwo. Lena wybiera Poznań i medycynę, a Karolina Warszawę i
studia muzyczne. Przyrzekają sobie, że po dwudziestu latach ponownie spotkają
się pod „Adasiem” (tak mówi się w Krakowie), by powspominać młodość i
opowiedzieć, co działo się w ich życiu przez ten czas. I ruszają w drogę ku
przeznaczeniu.
Patrycja, jadąc do
Gdańska, spotyka starszego pana, który później okazuje się profesorem na jej
uczelni i który będzie miał niebagatelny wpływ na jej dalszą karierę. Już od
pierwszych dni pobytu w akademiku wpada w tryb życia studenckiego. Poznaje
Marka, studenta politechniki, z którym się zaprzyjaźnia, zakochuje i… zaczynają
się problemy, których najpierw nie dostrzegała, a które później zaczęły
zmieniać jej życie w gehennę…
„Czasem
trzeba coś stracić, by odzyskać siebie”.
„Nie nazywaj tego
miłością” to przede wszystkim powieść o bardzo trudnych relacjach między
dwojgiem zakochanych w sobie młodych ludzi, o przemocy psychicznej, która
prowadzi do wypalenia uczuć i niszczy ich oboje. Marek, partner Patrycji, w
swoim krótkim życiu doświadczył wiele zła ze strony ojca. Teraz w dorosłym
życiu przenosi te zachowania na swój związek. Chociaż wie, że to złe, nie
potrafi inaczej. Kontroluje, zastrasza, poniża, podważa wartość Patrycji,
izoluje ją od znajomych. Autorka pokazuje, jak destrukcyjny wpływ mają te
działania na życie obojga bohaterów. Temat poruszony przez panią Madej sprawia,
że książka staje się bardzo prawdziwa, emocjonalna, momentami nostalgiczna, ale
jednocześnie niosąca życiową mądrość.
Lektura, którą Wam
proponuję, to także przykład pięknej przyjaźni, która trwa przez lata, opowieść
o realizacji młodzieńczych planów oraz o tym, że życie nie zawsze jest proste –
że „wzloty i upadki, radości i rozczarowania” są jego codziennością. To również
historia o pięknej, choć nieco spóźnionej miłości, która pozwala zapomnieć o
trudnych chwilach i „kochać nawet wtedy, gdy nasze serca zostały zranione”.
Szczerze polecam –
książka jest ciekawa, a przede wszystkim mądra.
Premiera już jutro!
Katja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz