Witajcie!
Przez ostatnie dwa dni
moim najlepszym lekarstwem na chandrę była Marta Obuch i jej najnowsza powieść
„Na babski rozum”. Sięgnęłam po nią dokładnie z tego powodu, z którego
najczęściej sięgam po książki tej autorki. Kiedy mam gorszy nastrój, potrzebuję
historii, która mnie wciągnie, rozbawi i pozwoli na chwilę zapomnieć o
codzienności. I dokładnie to dostałam.
Dzięki wydawnictwu Filia,
za co serdecznie dziękuję za egzemplarz recenzencki, mogłam poznać historię,
która różni się od wcześniejszych komedii kryminalnych autorki. Tym razem mamy
do czynienia z komedią pełną omyłek, zabawnych sytuacji i wyrazistych członków
rodziny, oczywiście z mocnym kryminalnym akcentem. To opowieść, w której śmiech
miesza się z tajemnicą, a rodzinne sekrety wychodzą na światło dzienne w
najmniej spodziewanym momencie.
Na łamach powieści poznajemy losy Antoniego
Krzeszowskiego i jego potomków. W centrum wydarzeń znajduje się Antonina, czyli
Tosia, która przyjeżdża z rodzicami do dawnego gospodarstwa dziadków, aby
świętować pięćdziesiąte urodziny swojej mamy, Reginy. Miało być rodzinnie, sentymentalnie
i spokojnie. Tymczasem pojawia się wypadek, trup i krew. I jak to zwykle bywa,
jedno zdarzenie uruchamia lawinę kolejnych. Czyli wyszło, jak zwykle...
Historia napisana jest
świetnym, lekkim językiem, dzięki któremu wchodzi się w nią jak w bułkę z
masłem. Dialogi są błyskotliwe, sytuacje często absurdalne, a omyłki i
nieporozumienia napędzają akcję w naprawdę dynamiczny sposób. Wielokrotnie
wybuchałam śmiechem, bo Autorka ma niesamowite wyczucie komizmu sytuacyjnego.
Dawno nie ubawiłam się tak bardzo przy lekturze.
Ogromnym atutem są bohaterowie. Wielobarwni, charakterystyczni, momentami lekko przerysowani, z wyraźnie zaakcentowanymi cechami charakteru. Szczególnie mam na myśli komisarza Piotra Marchewkę, czy Sierżant Jadwigę, vel Jadźkę. Każdy z nich wnosi do historii coś wyjątkowego. Jedni irytują, inni wzruszają, jeszcze inni rozbrajają do łez. A Tosia, która na własnych barkach przekonuje się, że rodziny się nie wybiera i nie wszystkich jej członków się zna, jest postacią bardzo autentyczną. Łatwo jej kibicować, nawet gdy wpada w kolejne tarapaty.
W najnowszej powieści Marty Obuch nie zabraknie wątku kryminalnego: w okolicach Staropola czytelnik "trafia" na nieboszczyka na torach, który najwyraźniej nie dostał memo, że to kiepskie miejsce na wieczny odpoczynek. Przy sobie ma - zamiast biletu, numer telefonu Tosi, więc sprawy od razu się komplikują. Wkracza policja, pytania mnożą się szybciej niż odpowiedzi, a napięcie skutecznie przykleja do lektury. Po drodze pojawia się też refleksja egzystencjalna: czy grób można otworzyć samemu i co trudniejsze, jak się odkochać bez szkód ubocznych. A wszystko to doprawione subtelnym romansem i kilkoma emocjonalnymi niespodziankami, które zostają z czytelnikiem na dłużej.
Na uwagę zasługuje także
tło powieści. Staropole i pobliski Mstów w powiecie częstochowskim zostały
opisane z dużą plastycznością. Czuć klimat tych miejsc, ich lokalność i
specyfikę. To wszystko sprawia, że historia wydaje się jeszcze bardziej
prawdziwa.
„Na babski rozum” to
komedia z kryminalnym pazurem, pełna rodzinnych sekretów, omyłek i zabawnych
sytuacji. To książka, przy której naprawdę można się pośmiać, ale też na chwilę
zatrzymać i pomyśleć o tym, jak bardzo przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość.
Ciepła, dynamiczna i wciągająca. Bardzo serdecznie polecam każdemu, kto ma
ochotę na inteligentny humor i historię, która poprawia nastrój od pierwszych
stron.
Choć ja zazwyczaj omijam komedie, bo humor w literaturze do mnie nie trafia, to ten wątek trupa na torach i rodzinnych tajemnic brzmi dla mnie jako fana kryminałów całkiem ciekawie.
OdpowiedzUsuń